- Jest to ciekawy rynek, który będzie wymagał dużej pracy ze strony polskich eksporterów i dobrego ich zorganizowania się - ocenił Sawicki. Podkreślił, że na indyjski rynek wchodzi już europejska konkurencja - Holendrzy, Duńczycy, Włosi, Niemcy i Francuzi.

Według ministra, największe szanse na eksport mają owoce (jabłka, truskawki, maliny) i warzywa oraz przetwory mleczarskie m.in. sery długo dojrzewające.

Sawicki, który przebywał w tym tygodniu z oficjalną wizytą w Indiach, otwierał wraz z tamtejszym ministrem rolnictwa międzynarodowe targi spożywcze AAHAR 2015 (The International Food and Hospitality Fair Aahar) w New Delhi. Uczestniczyło w nich 27 polskich firm.

Jak mówił minister, polska żywność zaczyna być widoczna na indyjskim rynku, eksportuje tam produkty sześć firm spożywczych można np. kupić produkty mleczarskie, słodycze, przetwory owocowe. Jednak eksport żywności jest marginalny, a jego wartość to zaledwie kilka milionów euro.

Głównym celem wizyty ministra rolnictwa w Indiach były rozmowy o "otwarciu" tamtejszego rynku dla polskich produktów. Odbyły się spotkania z trzema przedstawicielami indyjskiego rządu. Wyrażano zainteresowanie współpracą, a także pozyskaniem nowych technologii chłodniczych czy przetwórstwa żywności - poinformował Sawicki.

- Jeżeli chodzi o dostęp żywności do rynku, to Indie stosują wysokie wymagania, ale raczej nie pod kątem bezpieczeństwa własnych konsumentów, tylko jako swojego rodzaju instrument ochrony rynku - tłumaczył szef resortu rolnictwa. Zaznaczył, że 70 proc. mieszkańców tego kraju mieszka na wsi, a 90 proc. produkowanej żywności jest spożywana w formie nie przetworzonej.

Indie dopuszczają import np. mięsa po obróbce termicznej w temperaturze powyżej 80 st.C., by wwieźć owoce i warzywa - potrzebna jest fumigacja (zabezpieczenie przed szkodnikami) bromkiem metylu, który w UE jest niedozwolony. Potrzebna jest też zgoda za wwóz produktów mleczarskich. Rozmowy w tej sprawie prowadzone są między ministerstwami - zaznaczył Sawicki.

Dodał, że kilka transportów jabłek trafiło już do Indii, gdzie na miejscu wykonana będzie wymagana fumigacja, ale chodzi o to, by była generalna zgoda na import jabłek z naszego kraju bez konieczności wykonywania tego zabiegu.