O problemie mówił również na konferencji prasowej w Olsztynie poseł SLD Tadeusz Iwiński. I on przypomniał, że oprócz pracowników zakładów przemysłowych, które zostały zlikwidowane, upadły albo zostały sprywatyzowane, odnosi się także do ok. 435 tys. byłych pracowników PGR-ów, a z rodzinami dotyczyłoby to 2 milionów osób.

- Te osoby nie dostały nigdy żadnej rekompensaty, a wciąż ze sprzedaży mienia popegeerowskiego uzyskuje się około 2 mld zł rocznie. Podkreślił, że np. "w odróżnieniu od górników, którzy zawsze głośno protestowali", pracownicy PGR-ów nie potrafili skutecznie walczyć o rekompensaty.

- Trudno im się zorganizować, ale oni są być może największą grupą, która poniosła największe straty. Można pomóc i ich dzieciom. Jeśli sprawiedliwość (...) jest pociągiem, który się zawsze spóźnia, to ten pociąg spóźnił się bardzo, że warto jeszcze tym, którzy pozostali, te skromne i symboliczne rekompensaty zaoferować - podkreślił Iwiński.

W projekcie SLD rekompensata miałaby wynosić 400 zł i być wypłacana przez 12 miesięcy osobom, które spełniają określone kryteria. Według posła pieniądze na to mogłyby pochodzić ze sprzedaży tego mienia popegeerowskiego.

Plan Balcerowicza to pakiet reform gospodarczo-ustrojowych zapoczątkowanych 1 stycznia 1990 r. Nazwa pochodzi od nazwiska głównego autora reform Leszka Balcerowicza, ówczesnego wicepremiera i ministra finansów w rządzie Tadeusza Mazowieckiego.

Gdy zaczęto wprowadzać plan Balcerowicza w Polsce panowała hiperinflacja, zadłużenie zagraniczne wynosiło 42,3 mld USD, występowały olbrzymie niedobory rynkowe, a gospodarce groziła zapaść.

Podobał się artykuł? Podziel się!