To by oznaczało, że polskie jabłka z tegorocznych jesiennych zbiorów będą mogły trafić na amerykański rynek. Polski rząd zabiega o to od czasu, gdy Rosja zamknęła w 2014 roku swój rynek dla owoców z UE w ramach rewanżu za unijne sankcje nałożone na Moskwę po zaanektowaniu przez nią ukraińskiego Krymu.

Projekt nowych zasad importu świeżych jabłek i gruszek do USA dotyczy ośmiu państw UE: Belgii, Niemiec, Hiszpanii, Francji, Włoch, Holandii, Polski i Portugalii. Wraz z jego oficjalną publikacją w środę rozpoczęły się teraz trwające 60 dni konsultacje.

- Komentarze, które wpłyną, zostaną ocenione. Jeśli okaże się, że konieczne jest wprowadzenie znaczących zmian, to kolejna propozycja zostanie opublikowana do dalszych konsultacji - wyjaśniła Yindra Dixon z wydziału komunikacji ministerstwa rolnictwa USA. Ostateczna propozycja zostanie opublikowana i wejdzie w życie po publikacji, "zwykle 30-60 dni później" - dodała. Ale nie chciała spekulować, kiedy to może nastąpić.

Komisja Europejska wyraziła tymczasem nadzieję, że nowe zasady wejdą w życie przed wrześniem, aby otwarcie rynku USA dotyczyło już tegorocznych zbiorów jabłek i innych owoców. - To będzie korzystne dla europejskich rolników, spośród których wielu nagle straciło rynki eksportu w wyniku sankcji nałożonych przez Rosję w 2014 roku" - oświadczyła we wspólnym komunikacie trójka unijnych komisarzy: ds. bezpieczeństwa żywności - Vytenis Andriukaitis, handlu - Cecilia Malmstroem i rolnictwa - Phil Hogan.

Zastrzegli jednak, że oczekiwane otwarcie amerykańskiego rynku "nie zneutralizuje pełnego wpływu sankcji", ale przynajmniej pomoże zrekompensować część strat. KE szacuje, że wartość eksportu jabłek i gruszek z UE do USA będzie skromna i wyniesie około 10 mln euro, co stanowi 0,5 proc. udziału rynku.

Spośród ośmiu państw, których dotyczy nowa propozycja, tylko Polska i Niemcy nie mogą w ogóle eksportować do USA świeżych jabłek i gruszek. Dla pozostałych państw już teraz jest to możliwe, ale w ramach innej, znacznie bardziej kosztownej i uciążliwej procedury. Producenci muszą bowiem płacić za inspekcje i testy przeprowadzane przez Amerykanów. Jeśli w życie wejdą nowe zasady, to osiem państw UE będzie z tego zwolnionych, bo spełniają "systemowe wymagania" dotyczące standardów produkcji i pakowania owoców w celu ograniczania ryzyka szkodników.