Jak zaznaczył, poziom dioksyn dziesięciokrotnie przekracza normy, jednak nie jest tak wysoki, jak wcześniej przypuszczano.

Zatrzymana 8 grudnia partia boczku, z której pobrano próbkę badaną w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach, pochodziła z woj. łódzkiego. Zatrzymany towar nie trafił na rynek i zostanie zniszczony - powiedział w poniedziałek Jażdżewski.

Podał, że po godz. 12.00 powinny być znane wyniki wykonanych w Puławach badań wszystkich 23 próbek mięsa i przetworów podejrzewanych o zanieczyszczenie dioksynami. Wtedy opublikowany będzie oficjalny komunikat.

Jażdżewski zaznaczył, że inne przebadane już próbki, w których nie stwierdzono przekroczenia dopuszczalnego poziomu dioksyn, to m.in. duże partie pasztetów.

Inspekcja Weterynaryjna po doniesieniach medialnych o możliwym skażeniu dioksynami wieprzowiny i wołowiny z Irlandii sprawdza partie mięsa sprowadzone do Polski przez importerów - w sumie ok. 660 ton.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!