Obecnie wykorzystanie źródeł odnawialnych (energii wiatrowej, słonecznej, wodnej, biomasy) wynosi w Polsce ok. 7 proc. Produkcja energii elektrycznej w 94 proc. opiera się na węglu.

KE przedstawiła w środę pakiet legislacyjny, który jest odpowiedzią UE na zmiany klimatyczne na Ziemi.

Ma on zapewnić, że do 2020 roku 20 proc. energii w Unii będzie pochodziło ze źródeł odnawialnych, a emisje CO2 - gazu, który zdaniem naukowców jest powodem ocieplenia klimatu - spadną o 20 proc. w porównaniu z rokiem 1990. UE ma być gotowa do redukcji emisji CO2 nawet o 30 proc., jeśli w ramach nowego, globalnego porozumienia post-Kioto inne rozwinięte kraje zobowiążą się do porównywalnych redukcji emisji.

By osiągnąć te cele, do których zobowiązali się unijni przywódcy na szczycie w marcu zeszłego roku, Komisja Europejska zaproponowała wyznaczenie poszczególnym krajom wiążących limitów w zakresie wykorzystania źródeł odnawialnych oraz emisji CO2.

Polska próbowała przekonać KE, by ustaliła 11-procentowy udział energii odnawialnej w całkowitym zużyciu. KE podtrzymała 15 proc., przekonując, że Polska ma duży potencjał w dziedzinie energii odnawialnej, której źródłami mogą być elektrownie wiatrowe oraz biomasa (np. w ciepłownictwie).

"Jest to do zrealizowania, ale znacznym wysiłkiem. Polska jest skazana na węgiel" - powiedział w środę PAP eurodeputowany PO Jerzy Buzek. Jego zdaniem ambitny cel uda się osiągnąć, rozwijając m.in. wykorzystanie biomasy, źródeł geotermalnych do ogrzewania, oraz budując na terenach górskich małe elektrownie wodne.

Uwzględniając potrzeby rozwijającej się polskiej gospodarki, Komisja Europejska zaproponowała, by Polska mogła zwiększyć o 14 proc. emisje CO2 w sektorach transportu, budownictwa (ogrzewanie, klimatyzacja), rolnictwa i gospodarki odpadami, w porównaniu z rokiem 2005. KE zróżnicowała pułapy dla poszczególnych krajów w zależności od ich PKB na głowę mieszkańca. Bogate kraje: Dania, Luksemburg i Irlandia będą musiały obciąć emisje o 20 proc. Biedna Bułgaria będzie je miała prawo o 20 proc. zwiększyć.

Na poziomie UE, mniejsze będą musiały być także emisje przemysłowe (energetyka, metalurgia, produkcja cementu, papieru etc.). Ogólny cel to 21 proc. emisji mniej w branżach objętych unijnym systemem handlu emisjami.

KE nie wyznaczy jednak limitów emisji dla poszczególnych krajów, a jedynie dla poszczególnych branż na poziomie UE. Proponuje, by zakłady przemysłowe musiały kupować prawa do emisji na aukcjach. Dotychczas dostawały je za darmo. Elektrownie mają kupować całość swoich praw do emisji CO2 już od 2013 roku - pozostałe sektory zostaną objęte systemem aukcji stopniowo.

KE szacuje, że realizacja celów będzie kosztować kraje członkowskie co najmniej 60 mld euro rocznie, czyli 0,5 proc. unijnego PKB. "To 3 euro tygodniowo na osobę" - przekonywał przewodniczący Jose Manuel Barroso, prezentując "historyczny pakiet" w środę na specjalnie zwołanej w tym celu sesji Parlamentu Europejskiego w Brukseli.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!