Marek Sawicki piastował swój urząd w drugiej kadencji rządu Donalda Tuska zaledwie 9 miesięcy, ale „nie żałował publicznych pieniędzy i sypnął groszem”.  Na premie wydał 2 mln 789 tys. zł.

Premie trafiały do urzędników wszystkich szczebli. Pracownicy pomocniczy mieli je wpisane do umów jako składnik wynagrodzenia.

Pytanie w tej sprawie zadał poseł Zbigniew Giżyński. W odpowiedzi Tadeusz Nalewajk zapewnił, że urzędnicy otrzymali premie za szczególne osiągnięcia, a część środków przeznaczonych na nagrody pochodziła ze specjalnego funduszu przyznanego przez ministra finansów Marka Rostowskiego.

Podobał się artykuł? Podziel się!