Chiński czosnek jest tańszy, ładniejszy, wydziela mniejszy odór, ale szybko pleśnieje i nie można go rozmnożyć. Zdaniem specjalistów jest to bardzo podejrzane. Główki czosnku powinny usychać, ale nie pleśnieć. Jeżeli tak się nie dzieje, to znaczy że w porównaniu z czosnkiem rodzimym ząbki zawierają mniej substancji hamujących rozwój patogenów wywołujących choroby.

Naukowcy sugerują nawet, że może on być zmodyfikowany genetycznie i dlatego nie daje się rozmnożyć. Powodem tego ostatniego mogą być także patogeniczne grzyby bądź niewidoczne gołym okiem szkodniki. Tak było z czosnkiem importowanym do Nowej Zelandii. Tamtejsze ministerstwo rolnictwa wykryło, że wraz z warzywem na wyspy przywleczono tzw. czosnkowy wirus A, którym zarażały się inne warzywa rosnące w tym kraju. Zasadnym jest się więc zastanowić, czy importowany chiński czosnek nie stanie się źródłem groźnych chorób roślin uprawnych w Europie.

Jedzenie zainfekowanego czosnku może też być niebezpieczne dla zdrowia ludzi. W listopadzie 2008 r. indyjski sąd nakazał spalenie 56 t. tego warzywa, ponieważ było porażone grzybami Embellisia allii i Urocystis cepulae.

W Polsce podejrzany czosnek był badany przez Sanepid jedynie odnośnie zawartości metali ciężkich. Obyśmy nie musieli kolejny raz przypominać sobie starego przysłowia – Mądry Polak po szkodzie.