Protest był spokojny, ale głośny - pracownicy KSC oraz plantatorzy nieśli flagi związkowe, gwizdali i trąbili na wuwuzelach. Demonstrację odczuli mieszkańcy stolicy, bowiem na ponad godzinę trzeba było zamknąć dla ruchu Aleje Ujazdowskie.

Przewodniczący Solidarności w Krajowej Spółce Cukrowej Stanisław Lubaś powiedział, że koncepcja prywatyzacji plantatorsko-pracowniczej spółki cukrowej przewiduje, iż akcje firmy kupią jej pracownicy i plantatorzy buraka cukrowego. Wcześniej część akcji spółki miałaby być umorzona.

- Brak decyzji rządu powoduje, że tych akcji nie możemy kupić. Mamy określone harmonogramy działania w tym temacie, które są już zagrożone. (...) Jeżeli w ciągu dwóch-trzech dni rząd nie podejmie decyzji w tej sprawie, (...) to prywatyzacja w tej wersji się nie odbędzie - powiedział. Protestujący przekazali do kancelarii premiera petycję do Donalda Tuska.

- Informujemy Pana, że wspólnie z ministrem Skarbu Państwa ustaliliśmy koncepcję prywatyzacyjną wraz z harmonogramem działań, i dziwnym się wydaje, że Rada Ministrów nie znalazła czasu, aby się nią dotąd zająć - napisano w petycji.

Lubaś wyjaśnił, że konieczna jest zmiana rozporządzenia z 2004 r. umożliwiająca prywatyzację plantatorsko-pracowniczą oraz zmiana trybu zbywania akcji tej spółki. Dotychczasowe przepisy nie przewidują umorzenia akcji.

Protestujący domagali się także przeznaczenia zysku spółki na wykup umorzonych akcji. Zdaniem Lubasia, jeżeli tak się nie stanie, to wypracowany zysk KSC zostanie przeznaczony na wypłatę dywidendy, a sam proces prywatyzacyjny zostanie odłożony na rok lub dwa lata. Może też w ogóle nie dojść do tej prywatyzacji - dodał.

Rolnicy chcą też wiedzieć, dlaczego akcje KSC, które w ubiegłym roku (podczas poprzedniej próby prywatyzacji) kosztowały 1,6 zł, obecnie wyceniane na prawie 2,47 zł.

Pracownicy cukrowni i plantatorzy domagają się konsultacji w sprawie uzgodnienia ceny akcji, tak by ich zakup był akceptowany przez osoby uprawnione do ich nabycia jak i przez Skarb Państwa. Prawo do zakupu akcji ma 18 tys. osób.

- Domagamy się sprywatyzowania na dogodnych warunkach, które zostały uzgodnione. Chcą nam sprzątnąć sprzed nosa spółkę, którą pracownicy i rolnicy zbudowali od podstaw - powiedział plantator buraka cukrowego z Lubelszczyzny Robert Kukiełka. Jego zdaniem, jeżeli spółka zostanie sprywatyzowana przez giełdę, to ani plantatorzy, ani pracownicy nie będą mogli kupić jej akcji.