Minister środowiska Jan Szyszko poinformował w ostatnich dniach, że w puszczy zaczynają się - jak to określił - "działania ochronne", których celem jest ratowanie siedlisk priorytetowych w puszczy. Minister uważa, że brak reakcji może doprowadzić Polskę przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Wycinka ruszyła, Lasy Państwowe poinformowały, że w pierwszej kolejności będą usuwane drzewa znajdujące się przy szlakach turystycznych, bo mogą zagrażać ludziom.

Już wcześniej minister Szyszko podjął decyzję o zmianie aneksu do planu urządzania lasu dla nadleśnictwa Białowieża, który zwiększa wycinkę drewna do 188 tys. metrów sześciennych, czyli niemal sześciokrotnie niż było to możliwe dotychczas. Uzasadniono to gradacją kornika drukarza. Decyzji ministra sprzeciwiły się niektóre środowiska naukowe i organizacje ekologiczne, które zaapelowały, by zostawić puszczę bez ingerencji człowieka. Ekolodzy złożyli skargę do Komisji Europejskiej w tej sprawie.

Poseł Krzysztof Truskolaski powiedział w niedzielę, że wycinka drzew jest "złą decyzją" ministra środowiska. Przypomniał, że Nowoczesna od początku jej się sprzeciwiała. Przypomniał też inne instytucje, które również temu się sprzeciwiały. Wymienił m.in. Komitet Ochrony Przyrody PAN, radę wydziału biologii i ochrony środowiska Uniwersytetu Śląskiego, organizacje ekologiczne. - Dlatego głośno się sprzeciwiamy tej wycince. Chcemy, aby pan minister usiadł z tymi instytucjami, porozmawiał i skonstruował jakiś kompromis - mówił poseł Truskolaski i zaznaczył, że w przeciwnym razie będzie to miało swoje skutki nie tylko przyrodnicze, ale także możliwe są skutki finansowe, np. sankcje Komisji Europejskiej.

Posłanka Ewa Lieder porównała sprawę Puszczy Białowieskiej do sprawy stadniny koni arabskich w Janowie Podlaskim. - Przypuszczamy, że sprawa z Puszczą Białowieską jest bardzo podobna. To jest nasze dziedzictwo przyrodnicze, powinniśmy je chronić, zachować dla przyszłych pokoleń. Las, drzewa się bardzo szybko ścina, ale drzewa rosną setki lat. Uważamy, że działania ministra Szyszki są krótkowzroczne i nie zgadzamy się z nimi - powiedziała Lieder. - Dlatego ogłaszamy alert i apelujemy, aby "Dobra zmiana" zostawiła Puszczę Białowieską - podsumował Krzysztof Truskolaski.