PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ardanowski: Jeżeli rolnik nie jest w stanie zastosować bioasekuracji, niech zrezygnuje z hodowli trzody i zajmie się czymś innym - wywiad

Ardanowski: Jeżeli rolnik nie jest w stanie zastosować bioasekuracji, niech zrezygnuje z hodowli trzody i zajmie się czymś innym - wywiad Fot. G. Tomczyk

Autor: Tomasz Parzybut

Dodano: 02-08-2018 15:53

Tagi:

Jan Krzysztof Ardanowski to obecnie jeden z najbardziej zapracowanych ministrów. Niemal codziennie jeździ po kraju, by spotykać się z rolnikami. Trzeba przyznać, że już dawno, w żadnym z ministrów rolnictwa nie pokładano tak wielkich nadziei, żaden też nie przychodził do resortu w tak trudnym momencie, jak obecny.



Wywiad z Janem Krzysztofem Ardanowskim, ministrem rolnictwa i rozwoju wsi

Tomasz Parzybut: Panie ministrze, premier Mateusz Morawiecki zapewniał, że rolnicy, którym susza zniszczyła plony, nie zostaną bez pomocy. Jednak co tu mówić o suszy, skoro są wciąż rolnicy, którzy nie dostali dopłat bezpośrednich za 2017 r., a termin rozpatrzenia wniosków wydłużono im do końca września.

Jan Krzysztof Ardanowski:  Na podstawie czego Pan tak twierdzi?

TP: Osobiście poinformowano mnie w jednym z mazowieckich oddziałów ARiMR, że wobec braków kadrowych rozpatrywanie wniosków musi zostać wydłużone do końca września. Dodam tu jeszcze, że chodzi o kilkuset rolników, u których nie stwierdzono niezgodności.

JKA: Podejrzewam, że sprawa dotyczy pojedynczych przypadków. Gwarantuję Panu, że 99,9 procent wniosków zostało rozpatrzonych. Proces wypłaty dopłat bezpośrednich od wielu lat jest doprecyzowany i tu żadnych eksperymentów nie ma. To, że są wypłacane zaliczki dopłat, to zasługa mojego poprzednika. W tym roku te zaliczki będą również od połowy października. Zaznaczam, że jest to ogromne obciążenie dla budżetu państwa, bo Unia Europejska przecież dopiero po jakimś czasie je refunduje, natomiast pieniądze trzeba wyłożyć od razu. W zeszłym roku było to 10,5 mld złotych, a w tym roku będzie jeszcze więcej. To są pieniądze publiczne, które muszą być precyzyjnie wypłacane i Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa musi mieć absolutną pewność, że te pieniądze się rolnikowi należą. Dlatego w sytuacjach wątpliwych Agencja ma obowiązek wstrzymać dopłaty. Oczywiście, rolnicy się denerwują, bo chcieliby pieniądze najlepiej 1 grudnia, ale okres wypłaty dopłat bezpośrednich trwa od 1 grudnia do 30 czerwca.  Mówienie o tym, że jest to duże zjawisko, jest nadużyciem. Już teraz zapraszam Pana na kolejną rozmowę, w której opowiem, jak zamierzam w przyszłym roku zmienić działanie ARiMR-u, między innymi w zakresie kontroli gospodarstw.

TP: Wróćmy zatem do tematu, który dotyczy całej Polski. Niestety, coraz częściej słyszymy o nowych ogniskach ASF-u wśród świń. Z kolei bioasekuracyjne kontrole gospodarstw wobec braku lekarzy weterynarii według bardzo optymistycznych założeń mają trwać do 2022 roku. Przyzna Pan, że cały ten proces kontroli jest zdecydowanie za długi?

JKA: Ognisk jest w całej Europie coraz więcej. Oskarżanie rządu PiS o rozwój ASF-u jest po prostu niepoważne. W Europie Zachodniej z pełnym podziwem patrzy się na Polskę jako kraj, w którym udaje się utrzymać chorobę na niewielkim terytorium. To prawda, że weterynaria jest od wielu lat niedoinwestowana. Uważam jednak, że trzeba myśleć o strukturalnych zmianach i temu ma służyć stworzenie nowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, która połączy działanie dotychczas istniejących na rynku urzędów. W ten sposób doprowadzimy do racjonalności zatrudnienia oraz pewnych oszczędności w części administracyjnej. Te reformy urzędowego nadzoru nad bezpieczeństwem żywności nie są dobrze przyjmowane przez dotychczasowe instytucje, które się tym zajmują. Każdy ma „swoje państwo” i nie jest zainteresowany stworzeniem jednej sprawnej, nowoczesnej, ale i oszczędnej instytucji. Rząd będzie podejmował pracę nad stworzeniem takiej instytucji i wtedy również zostaną rozwiązane problemy materialne i organizacyjne inspekcji weterynaryjnej.  Trzeba się jeszcze zastanowić nad finansowaniem inspekcji oraz tych zadań, które powiatowi lekarze weterynarii zlecają.

TP: A co z bioasekuracją w gospodarstwach?

JKA:  Na razie harmonogramy kontroli są realizowane według przyjętych terminów. Proszę zrozumieć, że bioasekuracja nie jest problemem kontroli weterynaryjnej. Kontrole mają w ostateczności wskazywać rolnikowi, co należy poprawić. To, że bioasekuracja nie jest przez wszystkich stosowana, jest kwestią braku świadomości rolników, niechęci, a także w znacznej mierze również niezrozumienia, czym tak naprawdę jest i jakie negatywne skutki niesie ze sobą jej brak. Brak stosowania bioasekuracji u wszystkich rolników jest problemem zarówno instytucji doradczych, jak i wielu organizacji rolników, które zamiast zajmować się straszeniem ministra, powinny przekonywać każdego rolnika, choćby tego z jedną świnią, aby uszczelnił gospodarstwo. Jeżeli rolnik nie jest w stanie z powodów organizacyjnych przebudować budynku, rozdzielić gatunków zwierząt trzymanych w jednym pomieszczeniu tam, gdzie są świnie, to niech zrezygnuje z hodowli trzody i zajmie się czymś innym. Swoją niefrasobliwością czy bezradnością nie tylko szkodzi sobie, ale może zniszczyć produkcję trzody w całej Polsce. Lekarz weterynarii jest końcowym ogniwem, sprawdzającym rolnika. Powtarzam, bioasekuracja jest obowiązkiem rolnika, a nie przymusem ze strony weterynarii.

TP: Panie Ministrze, wiele kontrowersji wśród rolników wywołał plan pomocy ukraińskim producentom malin. Czy interweniował Pan w tej sprawie?

JKA: Tak, przeprowadziłem interwencję w Ministerstwie Spraw Zagranicznych i mogę stwierdzić, że temat jest mocno przesadzony. Co najważniejsze, nie powoduje skutków ubocznych dla polskiego rolnictwa. W MSZ wyjaśniono mi, że to działanie jest niewielkim, pilotażowym programem przeszkolenia 30 rolników na Ukrainie, dokładnie na Wołyniu, czyli na tych terenach, które kiedyś należały do Polski. Nie mam wątpliwości, że powinniśmy starać się budować pewne przyjazne relacje i wyobrażenia o Polsce na tych terenach. Przeszkolonych zostanie 30 rolników, z czego wyselekcjonujemy 10 producentów malin, a każdy z nich będzie uprawiał hektar malin. To w sumie daje nam 10 hektarów, co w skali szybko rosnącej wielkości produkcji ukraińskiej jest jakimś nieistotnym śladem w rolnictwie ukraińskim. Chciałbym przypomnieć, że Polska stosuje programy rozwojowe dla wielu krajów świata, tych, które – podkreślam – władze polskie, a nie minister rolnictwa, uważają za godne wsparcia.  Buduje się w ten sposób społeczeństwo obywatelskie, uczy się ludzi pracy, zaradności, wykorzystania zasobów. Takie programy pomocowe w ramach polityki rozwoju Polska prowadzi od wielu lat. W tym roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaakceptowało malutki program, którego z tego, co wiem, wnioskodawcą byli: marszałek województwa świętokrzyskiego, Uniwersytet Przyrodniczy z Krakowa oraz kilka organizacji pozarządowych.

TP: Ale przyzna Pan, że pomoc akurat w tym szczególnie trudnym okresie dla producentów owoców miękkich nie jest zbyt trafiona?

JKA: Niedawno usłyszałem, że Polska przekaże naszym wschodnim sąsiadom know-how, jak uprawiać maliny. Takie zarzuty wynikają z niewiedzy o rolnictwie ukraińskim. Ukraina ma w tej chwili dostęp do najnowocześniejszych technologii upraw zbóż, warzyw i owoców. W rolnictwie ukraińskim jest zatrudnionych wielu najwyższej światowej klasy agronomów. Stosują tam technikę, o której w Polsce nikomu się nie śniło, zresztą to samo dotyczy Rosji.  Twierdzenie, że my mamy jakąś tajemną wiedzę odnośnie uprawy malin, której Ukraińcy nie są w stanie zdobyć w Europie Zachodniej, jest niepoważne. Ja bym się jeszcze zastanowił nad czymś innym. Czy z faktu, że część odmian roślin uprawianych na Ukrainie jest znakomita, bo złożyły się na to klimatyczne warunki przyrodnicze i dotychczasowa ekstensywna produkcja, nie wynika, że powinniśmy zabiegać o to, by w Polsce korzystać z tego materiału hodowlanego? Docelowo, to my możemy być beneficjentem współpracy gospodarczej z Ukrainą. Ukraina ma 130 milionów hektarów najlepszych gruntów, czyli to my jesteśmy przy nich liliputem.

TP: Panie Ministrze, sprawa stosowania paszy z GMO od wielu lat wzbudza w Polsce spore emocje. Czy w najbliższym czasie spodziewane są zmiany w ustawie, która niedawno była nowelizowana?

JKA: Kwestia składników paszowych w Polsce jest otwarta, natomiast nie mam wątpliwości, że powinniśmy iść w kierunku uniezależniania się od importu soi, która zamiast rozwijać polskie rolnictwo, to w jakiś sposób je wręcz wiąże i komplikuje. Przywiązanie producentów drobiu i trzody do importu amerykańskiej poekstrakcyjnej śruty sojowej jest powszechnie znane. Lobby sojowe twierdzi, że bez niej upadnie bardzo ważna gałąź gospodarki, jaką jest drobiarstwo. Zapewniam wszystkich, że takie konkluzje są nieuprawnione. Istnieje możliwość zastępowania soi innymi źródłami białka paszowego. Z zadowoleniem stwierdzam, że po ostatnich rozmowach, które przeprowadziłem z nową przewodniczącą izby zbożowo-paszowej (Moniką Kwiatkowską – przyp. red.) pojawiła się pewna refleksja, której nie było jeszcze u jej poprzednika. Środowisko powoli zaczyna rozumieć, że polskie rolnictwo to jest system naczyń połączonych, w którym liczy się interes nie jednej branży, a wszystkich. Jestem gotowy prowadzić rozmowy o tym, jak zastępować importowane białko roślinne. Jak zintensyfikować jego produkcję w kraju, idąc w kierunku rolnictwa zrównoważonego, wspierając przy tym czystość gleb.

TP: Czyli możemy spodziewać się szerokiej dyskusji na temat wpływu GMO?

JKA: Nie zamierzam prowadzić dyskusji, czy GMO jest szkodliwe, czy też nie. Na tym etapie nie jest mi to do niczego potrzebne. Natomiast skoro konsumenci poszukują produktów z wyraźnym oznaczeniem, że są one wolne od GMO, także od GMO w paszy wykorzystanej do żywienia zwierząt bądź w składzie finalnym produktu, to należy im taką propozycję stworzyć. Powtarzam, że konsumenci muszą mieć prawo wyboru, który produkt chcą zakupić. Uważam, że trzeba stworzyć mechanizm, w którym rolnicy, ale także zakłady przetwórcze będą zainteresowane produkcją mięsa bez GMO. Logiczne wydaje się połączenie promocji paszy bez GMO z rozpowszechnianiem wiedzy o rodzimych rasach świń. Widzę bardzo duże zainteresowanie poszczególnych województw takim działaniem. Największe ze strony województwa kujawsko-pomorskiego. Promocję tuczu bez GMO w żywieniu rodzimych ras prowadzi grupa wokół rolnika pana Sławomira Homei, swój wkład mają również Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu na czele z doktorem Mikulskim i Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Minikowie.

TP: Dziękuję za rozmowę.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (37)

  • Yugo 2018-08-06 23:21:33

    Dyskusja powinna być na zasadzie wymiany argumentów, a nie wycieczek personalnych. Widzę że ci puszczają nerwy i tracisz panowanie nad sobą.
    W każdej grupie znajdzie się czarna owca, wśród myśliwych i rolników.
    Wiem że starasz się wybielać swoją grupę ale w tym przypadku statystyki same za siebie mówią.
  • Yugo 2018-08-06 15:32:41
    Ta...myśliwi strzelają do siebie, a rolnicy jeżdżą po pijanemu maszynami rolniczymi, zabijają siebie, zabijają swoje dzieci, powodują utratę zdrowia swoich najbliższych i przypadkowych ludzi.
    Ile w tym roku pijani rolnicy zabili ludzi ? Podać ci statystykę ?
    To może porównamy, kto więcej osób zabił pijani rolnicy czy pijani myśliwi, opamiętaj się nie pisz takich bzdur.
    • Pogromca Mysliwego 2018-08-06 15:57:24
      Yugo wracaj do szkoły bo tępy jesteś. Jak można porównywać wypadki w rolnictwie gdzie ilość przejazdów dziennie jest ogromna z wypadkami w myślistwie gdzie raz na kiedy się spotkacie na popijawę i już są problemy. Co prawda zabolała że do wojska się nawet nie nadajecie i tylko bawić się bronią potraficie. To wasze strzelanie to jakaś kpina i domowe przedszkole dla zabawy aby poczuć się dorosłym. Taka prawda rozwiązać ten śmieszny związek.
  • Pogromca mysliwych 2018-08-04 18:03:56
    C@#12yt ośle jak na razie to myśliwi po pijaku strzelają do siebie albo niewinnego postrzeli bo w dzika nie potrafi. Same gamonie i banda która powinna iść do wojska tam Was przeszkolą
    • C#@12yt 2018-08-04 20:17:40
      No, właśnie. Chyba wróciłeś z ławeczki przed sklepem bo i słownictwo żywcem stamtąd. I dać takim niezrównoważonym broń do ręki ? Wybij sobie z głowy butelką od piwa. Może dojrzejesz do normalnej dyskusji na argumenty nie na wyzwiska
      • Pogromca Mysliwego 2018-08-06 16:00:53
        To że Ty chlejesz i strzelasz po pijaku to nie moja wina. Ty najwyżej nadajesz się do pasienia kur a nie broń takiemu dać co siedzi w ambonie i trzęsie porami bu ha ha ha
  • Zuza 2018-08-03 23:26:37
    Ardanowski nie przyszedł do Ministerstwa byl w nim od lat !!! Aby czegoś dokonać nie trzeba być ministrem. Funkcja wiceministra też pozwala na dalekoidące działania. Zatem obawiam sìe że na spotkaniach z rolnikami się skończy.
    Podobnie jak w ARiMR są zastepcy prezesów co potrafią coś zdziałać i tacy co pelnia tylko na siłę takie obowiązki filozofujàc i jie orowadzac do żadnych rozwiązań. Delikatnie mówiac szkodząc.

  • C#@12yt 2018-08-03 16:57:16
    Czy nie przyszło wam do głowy że tak krytykowany przez garść ludzi model łowiectwa sprawdził się w polskich warunkach i jest najlepszy ? Sprawdził się i okazuje się że próbowano wprowadzić zmiany i trzeba wracać do starego. Nie zdały egzaminu. No bo kto za darmo, oprócz myśliwych chce tracić czas na szacowanie szkód ? Sołtysi nie chcą / a tacy niby społecznicy ! / , urzędnicy z Gminy nie chcą nawet za forsę bo po godzinach i trzeba się trochę podszkolić i znać No i wreszcie jeden minister nie gra pod publiczkę a mówi prawdę = to rolnik sam w głównej mierze musi dbać o swój inwentarz i musi stosować bioasekurację by ochronić swój dobytek. Nie może czekać na jakichś mitycznych - może służących ? - którzy przyjdą i zrobią to za niego a on będzie dyrygował i brał tylko kasę za sprzedane świnki. Nie zrobi tego za rolnika minister, weterynarz ani myśliwy. To nie ich zadanie i rola by wyręczać właściciela. I krzyki tu nic nie pomogą - to właściciel ma chronić swój dobytek albo niech wynajmie za pieniądze sobie parobka.
    • rolnik polski 2018-08-03 20:51:45
      Zgadzam się z ostatnim zdaniem że rolnik powinien bronić swojej własności, rozumiem przez to także prawo do polowania na swoim by bronić się przed ASF, szkodami itp. Dziś to prawo zawłaszczone jest dekretem Bieruta przez monopolistyczny PZŁ. Co do modelu to lepiej zamilcz bo jest to ewenement na skalę Europy. Taki cudowny ale jakoś żaden kraj nawet nie myśli go kopiować na swój grunt. Jest po myśli tylko dla myśliwych. Obecnie rolnik ma prawo wyłączyć swoje grunty z polowania ale powinien mieć dalej pełne odszkodowanie za szkody lub prawo do polowania samodzielnie lub poprzez jak to określiłeś najemników myśliwych. Teren ten nie powinien podlegać pod wydzielony obwód łowiecki, PZŁ nic do tego terenu.
      • C#@12Yt 2018-08-04 17:23:13
        No tak. Wyszło szydło z worka. Nie pozwolić /wyłączając grunty z obwodu łowieckiego/ na polowaniu w w celu ochrony zasiewów a jednocześnie brać pieniądze za szkody powstałe wskutek braku polowania. A to polowanie na własnym gruncie jest i teraz możliwe. Zostań myśliwym i strzelaj na swoim i nie swoim. Czy to polowanie na własnym gruncie ma dotyczyć wszystkich rolników ? Tych spod sklepu z piwem w ręku przez całe dnie też ?
  • ... 2018-08-03 14:34:48
    @Józef . Pozdrawiam. Jeśli nasze godziny pracy przepracowne w rolnictwie podzielimy przez osiem mnie wychodzi jakieś 120 lat pracy a emerytura ....to 2baki paliwa. Hm na rowerze jak ma się 120 lat..... Może minister niech przestanie wozić tyłka rządowym paliwem i rozpatrzy bałagan w ministerstwie....wkrótce podrzucimy taczki.
    • C#@12Yt 2018-08-03 17:19:49
      Ty jesteś rolnikiem ? jest gorący żniwny czas a ty masz czas siedzieć przy kompie z kalkulatorem w ręku i przeliczać godziny ? Widocznie taki z ciebie rolnik czekający aż wpłynie dopłata albo budżet wysupła jakieś pieniądze na zapomogę .
      • ... 2018-08-04 22:48:59
        Pierwsze żniwa to ja mam skończone. Z dopłat chętnie zrezygnuję pod warunkiem, że reszta też. Dopłaty to nic innego jak sterowanie naszym życiem. Nie cierpię jak ktoś mną steruje i pakuje mnie w nowe sterty nieznaczących papierów, szkoda lasów. Zapomogi tylko dla chorych i tych w prawdziwym kłopocie ( no cóż czasem komuś pomagam) Zejdź ze mnie, przeprosin się nie domagam bo.....przy tym co mówisz, podejrzewam nie stać Cię .
  • wieśniak 2018-08-03 12:49:27
    Najpierw zniszczą wszystkie świnie, a potem wezmą się za krowy. Nic nie będzie można już trzymać, bo nic się nie będzie opłacało. Tylko co zrobimy potem?
  • Józef 2018-08-03 11:38:16
    Zabrali renty strukturalne zabrali wcześniejsze emerytury, rolnik ma pracować do śmierci.
    • obserwator 2018-08-03 12:51:45
      Emerytury wcześniejsze zabrali wszystkim , nie tylko rolnikom.
    • Quick 2018-08-08 19:35:34
      to nie jest taka zła opcja
  • ekojajo 2018-08-03 10:58:29
    Skoro Polska jest "liliputem" w stosunku do Ukrainy a Ukraina ma takie nowoczesne technologie to po co pchamy się tam z pomocą ?
  • Zainteresowany 2018-08-03 09:57:01
    600 tys. km2 miało być.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.198.195.11
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!