„Tylko 5 proc. wód opadowych w Polsce jest zatrzymywanych w zbiornikach retencyjnych” – powiedział Ardanowski. „Trzeba być bardzo bogatym krajem, żeby sobie na to pozwolić”. Zdaniem wiceministra to efekt uprawianej przez lata w Polsce rolnej gospodarki wodnej – powszechnej melioracji. Jej rezultatem jest m.in. zniknięcie wielu małych zbiorników wodnych – elementów systemu retencji wód. Ardanowski opowiedział się za odtworzeniem tego systemu przy wsparciu funduszy unijnych. „Są na to środki w funduszach PROW oraz w programach wojewódzkich” – mówi Ardanowski.

Ustępujący wiceminister był jednym z gości zorganizowanej przez Fundację na Rzecz Rozwoju Polskiego Rolnictwa (FDPA) oraz Katedrę Ochrony Środowiska SGGW konferencji „Zmiany klimatu a rolnictwo i obszary wiejskie”. Jej uczestnicy dyskutowali o wpływie zmian klimatycznych na rolnictwo i vice versa. Działalność rolnicza to podstawowe źródło emisji gazów cieplarnianych – podtlenku azotu i metanu. W Polsce – jak podaje Zbigniew Karaczan z Katedry Ochrony Środowiska SGGW – rolnictwo odpowiada za 74 proc. emisji podtlenku azotu i 23 proc. metanu. Emisja gazów cieplarnianych powoduje ocieplenie klimatu. Z kolei wzrost średnich temperatur wpływa na zmianę struktury upraw. W Polsce zaczęto już uprawy sorgo (na Opolszczyźnie), które, jak zauważył min. Ardanowski, dotąd kojarzone było przede wszystkim z Afryką.

Klimatolodzy i eksperci ochrony środowiska podkreślają, że rolnicy mogą się przyczynić do ochrony klimatu poprzez zmiany w agrotechnice. Chodzi np. o efektywniejsze wykorzystanie nawozów azotowych czy stosowanie upraw bezorkowych. Korzyści dla atmosfery mogą również przynieść zmiany w sposobie hodowli zwierząt. Np. do obniżania emisji podtlenku azotu uzyskuje się dzięki obniżeniu temperatury składowania odchodów – dzięki kumulacji i odzyskiwaniu energii cieplnej czy budowy instalacji do odzyskiwania biogazu.

Podobał się artykuł? Podziel się!