Mówi: przerzucanie odpowiedzialności pomiędzy koalicjantami przypomina przerzucanie gorącej fajerki czy też gorącego kartofla. W koalicji rządowej jedni próbują zrzucić winę na drugich…. To wywołuje uśmiech i politowanie. Kto sprawuje władzę w naszym rolnictwie? Komu podpowiadać, komu doradzać, a kogo za jakiś czas rozliczać z decyzji? O polityce rolnej, ziemi i nie tylko, rozmawialiśmy z doradą Prezydenta.

Farmer.pl: Ustawa zmieniająca zasady gospodarowania gruntami państwowymi utknęła. A tyle było o nią szumu.
Jan Krzysztof Ardanowski: Może tylko o ten szum chodziło. Nigdy nie wierzyłem w realność tej ustawy. Propozycje ministra, bardzo nagłośnione, miały poprawić wizerunek PSL jako przyjaciela rolników (ustawa miała odebrać część państwowych gruntów ich dzierżawcom, w ich rękach miała pozostać nie więcej niż 300 ha, ANR miała sprzedawać ziemię rolnikom – przyp. red.). Propozycje zmian nie były do zaakceptowania przez Platformę Obywatelską. Zresztą samo przejęcie procedowania nad ustawą z ministerstwa rolnictwa, które odpowiada za ten obszar, do Kancelarii Premiera pokazuje, że koalicjanci w tej sprawie mają bardzo odmienne zdania i jest między nimi ogromna nieufność. Ze strony ministra rolnictwa był to gest pozorny. Mamił rolników obietnicami, że doprowadzi do tego, iż ziemia państwowa w sposób trwały zostanie przekazana gospodarstwom chłopskim.

F: Czy pomysł ministra rolnictwa nie był odważny i rewolucyjny?
J.K.A.: Ziemia jest nieprzenośna, zerwanie umów z dzierżawcami rodzi konflikt z konstytucją. Ziemia z ANR jest położona w miejscach, gdzie jej głód jest mały. Oprócz tego nieprzedyskutowany został temat przekazywania ziemi dla rolników w zamian za zabrane tereny pod rozwój infrastruktury, głównie komunikacyjnej. Wielu rolników nie chce pieniędzy za zabrane im grunty pod autostradę czy też osiedle mieszkaniowe. Natomiast chciałoby zamiennie grunty uprawne. W krajach Unii Europejskiej są takie rozwiązania, że jest pewien zasób gruntów, które mogą być przekazywane rolnikom, jako ekwiwalent za grunty przejęte na cele służące całemu społeczeństwu. Trzeba też mieć na uwadze, że większe gospodarstwa mogą być w niektórych obszarach rolnictwa wręcz siłą napędową, mogą stanowić centra wsparcia i współpracy z okolicznymi rolnikami.