Inżynieria genetyczna jest nową, niesprawdzoną pod względem wpływu na środowisko dziedziną nauki. W roślinach modyfikowanych genetycznie (GMO) powstają nieznane wcześniej rodzaje białek, które mogą wywoływać nieprzewidywalne efekty zdrowotne u ludzi i zwierząt.

Nasiona, sadzonki, bulwy roślin GMO raz wprowadzone do środowiska nie mogą być z niego wycofane. Nie tylko stają się jego stałym elementem, ale także silnie na nie oddziaływują, tworząc krzyżówki z innymi roślinami. Badania wykonane na zlecenie Komisji Europejskiej nad możliwością współistnienia upraw GMO z konwencjonalnymi dowiodły, że jest ono bardzo trudne lub wprost niemożliwe. Wiatr przenosi pyłek kwiatowy na dziesiątki kilometrów, zapylając różne pokrewne im gatunki.

Tolerancja zanieczyszczenia upraw ekologicznych przez GMO wynosi ZERO. Ewentualne dopuszczenie do uprawy roślin modyfikowanych genetycznie w Polsce należy więc traktować jako uśmiercenie rolnictwa ekologicznego. Uderzy to w wiele małych i średnich gospodarstw rodzinnych specjalizujących się w tego typu uprawach. Czy lepsza przyszłość czeka gospodarstwa utrzymujące się z uprawy ziół i związany z nimi przemysł zielarski? Pod znakiem zapytania jawi się także przyszłość pszczelarstwa. Sądząc po obecnym nastawieniu Europejczyków do żywności GMO, miód przestanie być produktem spożywczym. Zgodnie z danymi Eurobarometru, brak akceptacji dla produktów zmodyfikowanych genetycznie deklaruje 75 proc. społeczeństwa Unii Europejskiej i odsetek ten stale rośnie. Po ogłoszeniu wyników rosyjskich badań nad szkodliwością soi transgenicznej dla zwierząt doświadczalnych, także ten kraj odciął się od GMO.

Wprowadzenie kontrowersyjnych organizmów transgenicznych do praktyki rolniczej w Polsce może stanowić zagrożenie dla zdrowia całego społeczeństwa. Grozi także dużymi stratami ekonomicznymi wywołanymi upadkiem niektórych gałęzi rolnictwa i zablokowaniem znacznej części eksportu naszych artykułów rolniczych i ogrodniczych, tak dotąd wysoko cenionych na świecie za swoją stosunkowo wysoką czystość ekologiczną.

Uwzględniając szkodliwy wpływ pasz importowanych pochodzących z roślin GMO na zdrowie i rozwój zwierząt stałocieplnych, Instytut Zootechniki i Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa powinny w najbliższym czasie opracować alternatywne rozwiązania tego problemu. Należy rozważyć, czy nie byłoby celowe przyjęcie w Polsce modelu szkockiego, opierającego się na produkcji pasz własnych wykorzystujących uprawę mieszanki pszenżyta z łubinem białym. Nie wymaga ona wysokich nakładów produkcyjnych, a uzyskana pasza ma wysoką wartość pokarmową. Import ziarna kukurydzy transgenicznej można byłoby zastąpić jej odpowiednikiem z odmian konwencjonalnych.