Jak powiedziała w piątek prezes Świętokrzyskiego Banku Żywności w Ostrowcu Świętokrzyskim Maria Adamczyk, w tym tygodniu do magazynów tej instytucji trafiło około 50 ton śliwek. "W ciągu ostatnich dwóch dni rozdaliśmy już większość, ponad 40 ton. Najświeższa dostawa będzie musiała poczekać na odbiorcę do poniedziałku" - powiedziała.

Dodała, że w bazach danych instytucji znajduje się 170 organizacji pozarządowych. "Zainteresowanie owocami jest bardzo duże, także w stowarzyszeniach wiejskich. Wszyscy odbierają bardzo duże ilości" - zaznaczyła prezes.

Powiedziała, że to dopiero początek akcji związanej z przejęciem i dystrybucją owoców i warzyw, które w związku z rosyjskim embargiem nie trafią na wschód. Magazyny Świętokrzyskiego Banku Żywności jednorazowo mogą przyjąć 200 ton żywności. "Rotacja jest bardzo duża, tak więc liczymy, że uda nam się obsłużyć cały obszar województwa świętokrzyskiego" - mówiła Adamczyk.

Świętokrzyski Bank Żywności już przyjął zgłoszenia dotyczące 300 ton jabłek, dlatego - jak powiedziała - instytucja przez nią kierowana zdecydowała się na przyjmowanie tych owoców tylko z tego województwa.

Pierwsze śliwki trafiły także do magazynów Kieleckiego Banku Żywności (KBŻ) w Kielcach. "Dostaliśmy pierwszą partię tych owoców" - powiedział Rafał Skrzyniarz z KBŻ. Dodał, że chodzi o 3,2 ton. Jak mówił, w przyszłym tygodniu zaplanowano kolejne przyjęcia, m.in. marchwi. Powiedział, że sami rolnicy zgłosili przekazanie 600-700 ton owoców i warzyw.

Na początku sierpnia Rosja, w odpowiedzi na nałożone na nią sankcje, wprowadziła roczny zakaz importu owoców, warzyw, mięsa, drobiu, ryb, mleka i nabiału z USA, Unii Europejskiej, Australii, Kanady oraz Norwegii. 1 sierpnia Rosja wprowadziła embargo na niektóre owoce i warzywa z Polski.

Aby nie popsuć unijnego rynku, któremu zagroził zalew niesprzedanych do Rosji płodów, europejskim rolnikom stworzono możliwość wycofania produktów. Wsparcie obejmuje tzw. zielone zbiory niedojrzałych, nienadających się do sprzedaży produktów. Na pomoc UE mogą też liczyć rolnicy, którzy nie zebrali płodów rolnych, chociaż nadawały się one do sprzedaży, a także ci, którzy zamiast do handlu, swoje produkty przekazali na cele charytatywne.

Prezes Agencji Rynku Rolnego - która przyjmuje wnioski o rekompensaty - Radosław Szatkowski zachęcał producentów rolnych do przekazywania pełnowartościowej żywności organizacjom charytatywnym. Mogą do nich trafiać wszystkie produkty, które były przeznaczone na rosyjski rynek i zostały objęte embargiem.

Na wsparcie sektora owoców i warzyw dotkniętego embargiem Bruksela przeznaczyła 125 mln euro, co zdaniem polskiego resortu rolnictwa jest kwotą zdecydowanie za niską. Tylko polscy rolnicy złożyli wnioski o 176 mln euro rekompensat.