PRZEGLĄD PRASY: Próbny lot przewidziano na połowę 2008 r. Będzie to maszyna 747-400 należąca do Air New Zeland. Konstruktorzy w laboratoriach Boeinga oraz inżynierowie z firmy Rolls-Royce, która dostarcza silniki do boeingów, poszukują sposobu, aby pasażerskie odrzutowce latały zasilane paliwem otrzymywanym z roślin. Nie chodzi o niewielką domieszkę biopaliwa do normalnej lotniczej benzyny, lecz o całkowite wypełnienie zbiorników samolotu biopaliwem – pisze Krzysztof  Kowałski.

W latach 80. Boeing testował już maszynę, do której tankowano biopaliwo. Ale dopiero teraz są szanse na zbudowanie prototypowego normalnego samolotu pasażerskiego.

Adaptacja nastręcza wielu problemów. Do silników samolotów nie używa się takiej samej benzyny jak do samochodowych. Biopaliwo przeznaczone do samochodów nie nadaje się do samolotów. Lotnicze musi odpowiadać normom, tak jak lotnicza benzyna, a ten problem nie jest jeszcze do końca rozwiązany.

Dotychczas nie rozstrzygnięto także, z czego ma powstawać lotnicze biopaliwo. Inżynierowie Boeinga zapewniają, że taka innowacja nie przyczyni się do zmniejszenia powierzchni lasów - nie będą wycinane pod uprawę energetycznych roślin, na przykład rzepaku, słonecznika itp. Nie spowoduje też porzucania upraw spożywczych, zbóż czy kukurydzy. Łatwo sobie bowiem wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby światowe rolnictwo musiało dostarczać paliwo do wszystkich samolotów pasażerskich, normalnych i tanich linii; jakie latają nad naszym globem. Lotnictwo cywilne samych tylko Stanów Zjednoczonych zużywa rocznie blisko 6 mld. litrów benzyny lotniczej.

Z jednego hektara rzepaku otrzymuje się od 1 do 1,5 tony biopaliwa, toteż zabrakłoby ziemi na uprawę roślin na potrzeby lotnictwa. Dlatego naukowcy rozważają możliwość uzyskiwania lotniczego biopaliwa z glonów. Richard Branson, szef kompanii Virgin Airlines, chce przystosować jednego boeinga na biopaliwo w 2008 roku.

Źródło: Rzeczpospolita

Podobał się artykuł? Podziel się!