Poinformował o tym PAP rzecznik prasowy wojewódzkiego lekarza weterynarii w Olsztynie Adam Wojtaszek. "Zdjęte są maty dezynfekujące z dróg i zniesione posterunki kontrolne przy wjeździe do tych stref" - powiedział. Zastrzegł jednak, że samo Taftowo nadal uznawane jest za ognisko ptasiej grypy, ponieważ przebywają tam nadal cztery dzikie ptaki, które mogą być chore.

W leśniczówce Taftowo k. Ornety wirusa ptasiej grypy wykryto w grudniu w przytulisku dzikich ptaków u dwóch padłych myszołowów i bociana. Ptaki te przebywały w wolierze z innymi dzikimi ptakami: dwoma żurawiami, bocianem i łabędziem niemym, które objęte są ochroną. Służby weterynaryjne woj. warmińsko-mazurskiego występowały do ministra ochrony środowiska o ich uśmiercenie, ten jednak nie wyraził zgody; nakazał obserwowanie ptaków.

Od ptaków poddanych obserwacji pobrano wymazy w celu ustalenia, czy są chore. Pierwsze badania wykluczyły wirusa H5N1, ale muszą być powtórzone za 21 dni. "Dlatego uznaje się, że w Taftowie wciąż jest ognisko choroby" - powiedział Wojtaszek.

Mimo zniesienia stref zapowietrzenia i zagrożenia w okolicach Ornety nadal występują trudności w poruszaniu się, ponieważ na ten teren nakładają się strefy zagrożenia wytyczone dla wsi Łępno i Głodówko, w których wystąpiły dwa inne ogniska ptasiej grypy wśród drobiu.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!