Goszczący w Polsce przedstawiciel Komisji Europejskiej do spraw Bezpieczeństwa Żywności Eric Poudelet, wytknął krajom członkowskim, niewystarczającą kontrolę przewożonej żywności.

Eric Poudelet, Komisja Europejska – „Większość firm eksportujących wysyła oczywiście produkty dobre i robi to uczciwie. Zawsze jednak trafi się kilka takich, które modyfikują sobie zaświadczenia zdrowotne. Krótko mówiąc fałszuje je. Dlatego zwróciliśmy się do krajów członkowskich, żeby wzmocniły tu swoje kontrole.”

Dwa lata temu właśnie fałszowanie certyfikatów weterynaryjnych i fitosanitarnych zarzucali nam Rosjanie. To był bezpośredni powód wstrzymania importu polskiego mięsa. Zdaniem Głównego Lekarza Weterynarii, wytknięte uchybienia szybko naprawiono.

Ewa Lech, Główny Lekarz Weterynarii – „Były prowadzone kontrole przez inspektorów rosyjskich, również przez inspektorów unijnych, no ale cóż, embargo nadal obowiązuje.”

Jego ewentualne zniesienie zależy teraz wyłącznie od Rosjan. Tak całą sprawę komentuje resort rolnictwa, podtrzymując swoje wcześniejsze stanowisko o poddaniu się rosyjskim kontrolom wyłącznie po zniesieniu embarga. Tymczasem Moskwa deklaruje rozpoczęcie rozmów tylko po wpuszczeniu inspektorów do polskich zakładów mięsnych.

Jan Krzysztof Ardanowski, wiceminister rolnictwa – „Jeżeli ktoś czegoś od nas nie chce, to jego wola. Ale pytanie, to po co chce nas kontrolować. Zdaje się, że to jest logiczne. Chce ktoś czegoś od nas to proszę bardzo. Przyjedźcie i kontrolujcie.”

Właściciele zakładów mięsnych, coraz głośniej domagają się wpuszczenia rosyjskich inspektorów. Zarzucają Brukseli jak i rządowi opieszałość w zniesieniu embarga. Tym bardziej, że podobne kontrole odbywają się już w zakładach mleczarskich, paszowych i niektórych przetwórniach drobiu. Jeśli dostaną pozytywną ocenę, od stycznia będą mogły eksportować swoje produkty na rosyjskie rynki.

Źródło: Radosław Bełkot/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!