W 2011 roku odszkodowania dostało ponad 1,3 tys. rolników i właścicieli stawów hodowlanych. W 2010 roku łącznie 1,8 mln zł odszkodowań dostało około 1,2 tys. rolników w regionie - poinformowała rzeczniczka RDOŚ Małgorzata Wnuk.

Aby ograniczać szkody powodowane przez bobry, w 2012 roku będzie kontynuowana akcja montażu w tamach budowanych przez bobry specjalnych rur, które zapobiegają piętrzeniu wody, a przez to ograniczają zalewanie pól. Akcję przeprowadzi Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska (RDOŚ) w Białymstoku, która otrzymała na ten cel 50 tys. zł dotacji z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Białymstoku. Taka sama akcja była przeprowadzona w 2011 r.

- Ta metoda jest skuteczna - mówi Wnuk i podkreśla, że montaż rur rzeczywiście ogranicza zalewanie i podtapianie terenów. Rury są montowane w miejscach, gdzie bobry powodują najwięcej szkód. Metodę popierają też organizacje ekologiczne i przyrodnicy, bo uważają, że rura skutecznie "oszukuje" bobra, bo przez budowaną przez niego tamę przepływa woda, nie ma podtopień, ale nic także nie zagraża bobrom.

RDOŚ wydawała też zgody na odstrzał bobrów, o co wnioskowały głównie samorządy (m.in. Siemiatycz, Drohiczyna, Perlejewa), hodowcy ryb i rolnicy indywidualni. W 2011 roku była zgoda na odstrzał 311 osobników. Odstrzały mogą być wykonywane do końca lutego 2012 r. Ile bobrów rzeczywiście odstrzelono nie wiadomo, sprawozdanie RDOŚ otrzyma do połowy marca. Z doświadczeń z poprzednich lat wiadomo, że udaje się ustrzelić niewiele bobrów. Jak podawała wcześniej RDOŚ, w 2010 roku była zgoda na eliminację 200 osobników, odstrzelonych zostało 77. Rzadko też dokonuje się odłowienia i przesiedlenia bobrów w inne miejsce, gdyż nie ma już ich praktycznie gdzie przesiedlać.

Sprawą szkód powodowanych przez bobry interesuje się m.in. Podlaska Izba Rolnicza. Jak powiedział prezes izby Grzegorz Leszczyński, rolniczy samorząd chce w najbliższym czasie, w oparciu o doświadczenia izb rolniczych z Litwy i Łotwy, opracować swoje pomysły na ograniczenie szkód w rolnictwie powodowanych przez bobry. Od dawna są postulaty różnych środowisk, by bobry wpisać na listę gatunków łownych i by można było na nie polować. Rolnicy przychylają się do tych opinii.

Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska ocenia jednak, że odstrzały i przesiedlenia bobrów nie są skutecznymi metodami na ograniczanie populacji tych zwierząt. - To nie przynosi efektu, bo na miejsce opuszczone przez jedne bobry, przenoszą się inne - powiedziała Małgorzata Wnuk.

Szacuje się, że w Polsce żyje około 45 tys. bobrów, z czego ok. 15 tys. w Podlaskiem.