Kryzys finansowy zmusił ministra Jacka Rostowskiego do rewizji założeń przyszłorocznego budżetu. Wzrost PKB ma być niższy prawie o 1% przy niezmienionym deficycie. A to oznacza, że trzeba szukać oszczędności na kwotę miliarda 700 milionów złotych. Część tych oszczędności przypadła na rolnictwo.

Artur Ławniczak, wiceminister rolnictwa: staramy się to zrobić aby nie dotykało to wprost rolników. Będzie to dotyczyło administracji. Tutaj administracja musi zacisnąć pasa. Nie przełożyć to wprost na rolników.

Cięcia będą dotyczyć Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, które straci 86 milionów złotych. O 50 milionów złotych mniej będzie miała Inspekcja Weterynaryjna na zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt. Kolejne 35 milionów zostało zabranych z części 33 Ustawy Budżetowej tradycyjnie przeznaczonej na rozwój wsi. Ale w tym przypadku jeszcze nie wiadomo skąd konkretnie będą pochodzić oszczędności.

Opozycja przypomina, że to kolejne cięcia kosztem rolnictwa i zamiast oszczędności proponuje zwiększenie wydatków o kilkaset milionów złotych.

Henryk Kowalczyk, poseł PiS: na rolnictwo w ogóle w pierwotnym projekcie budżetu było zdecydowanie mniej pieniędzy niż w poprzednich latach. To jeszcze w autopoprawce rząd obniża wydatki w kolejnych działach rolnictwa.

Mimo tego, że cięcia w rolnictwie będą stosunkowo niewielkie i wyniosą około 170 milionów złotych zdaniem opozycji i tak są za duże. Gdzie więc szukać oszczędności?

Stanisław Stec, poseł Lewicy: wydatki administracyjne i również można ograniczyć wydatki związane z utrzymaniem armii.

I jest jeszcze deficyt budżetowy, którego rząd nie potrzebnie nie chce zwiększać, a powinien. Głosowanie nad projektem budżetu w piątek w nocy.

Źródło: Agrobiznes/Witold Katner