Do NSA trafiła skarga na decyzję wojewody podtrzymującą decyzję prezydenta miasta , który zakazał „zgromadzenia publicznego zaplanowanego na dzień 27 czerwca 2013r. w godz. 12.00 – 18.00  w formie przejazdu ciągników rolniczych przez miasto Bydgoszcz z krótkim postojem przed siedzibą Kujawsko-Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy, mającego na celu protest organizacji rolniczych w związku z brakiem realizacji  podpisanych uzgodnień z Ministrem Rolnictwa”.

Jak napisali w uzasadnieniu protestujący, zakaz nie miał żadnych merytorycznych podstaw. „Jesteśmy przekonani i pewni, że Sąd Administracyjny w przeciwieństwie do partyjnych działaczy PO i PSL, podejmie decyzję zgodnie z obowiązującym prawem. Pragniemy tutaj nadmienić, że w ostatnim czasie odbyły się dwa duże protesty organizowane przez nasze organizacje, na których nie stwierdzono żadnego łamania prawa, uchybień czy niewłaściwych zachowań, braku dyscypliny. Zdecydowanie to odrzuca tezę, że protest organizowany przez nas w dniu 27.06.2013 r. mógłby stwarzać zagrożenie porządku publicznego. Zdajemy sobie sprawę, że <polityczni emisariusze Pani Wojewoda PSL i Pan Prezydent Bydgoszczy PO>, podjęli wspólnie decyzję nie  w obronie ludzi, ich prawa do wyrażania własnego poglądu, co gwarantuje Konstytucja, a w interesie własnych partii politycznych.”

Ponadto protestujący w wydanym oświadczeniu podnoszą, że nie tylko zabrania im się zorganizowania akcji protestacyjnej, ale i nie podejmuje żadnych rozmów.

„Pragniemy zwrócić szczególną uwagę na to, że brak zgody na akcję protestacyjną to jedno, ale nie podjęcie przez władzę żadnej próby porozumienia i rozmów to druga bardzo ważna rzecz - napisali. -  Obowiązkiem władzy jest prowadzenie dialogu i rozmów, bo przecież wspólnym celem powinno być porozumienie. Jednak po ostatnich zachowaniach widać, że nasza obecna władza nastawiona jest wyłącznie na konfrontację, a nie rozmowy.”

A jakie będą dalsze losy protestu?

- Dzisiaj też odbywa się przejazd rolników po okolicznych drogach krajowych – mówi sekretarz Ogólnopolskiego Komitetu Protestacyjnego we Wtelnie Katarzyna Zywert. – Czekamy na decyzję sądu i podjęcie z nami rozmów. Bo na skup trudno czekać: ceny są niskie, proponuje się 1400 zł za rzepak. A przecież koszt produkcji ostatnio znacznie wzrósł.

Podobał się artykuł? Podziel się!