Jak podaje fundacja, podczas kontroli 20 targowisk zarejestrowano sceny "niebywałego okrucieństwa i braku poszanowania" nawet dla najprostszych potrzeb zwierząt gospodarskich, m.in. koni, krów, świń.

Fundacja ocenia, że przy sprzedaży na targach prawo jest w Polsce łamane od lat. Dodaje, że sytuacja nie poprawia się mimo wielu przypadków nagłośnionych przez media, obietnic urzędów i społecznego oburzenia.

- Praktykowany jest obrót zwierzętami chorymi, niemającymi siły wejść do samochodów, a czasami nawet stać. Zdarzają się także akty przemocy wobec zwierząt: kopanie, wykręcanie ogonów, szarpanie za uszy, zrzucanie z wysokich samochodów. Częstą praktyką jest również handel zwierzętami poza terenem targowisk lub na targach niezalegalizowanych - podkreśla Viva! Fundacja ocenia, że w przeszłości było podejmowanych wiele prób poprawy warunków na targach, ale okazały się one nieskuteczne.

Prezes fundacji Cezary Wyszyński ocenił, że w związku z tym, jedynym "cywilizowanym wyjściem" jest wprowadzenie zakazu sprzedaży zwierząt na targach. Powiedział, że handel zwierzętami gospodarskimi na targach to tylko jeden promil obrotu nimi.

- Sprzedaż może odbywać się w gospodarstwie. Chcemy wyeliminować sytuacje, w których zwierzęta, niekiedy pakowane do worków, przewożone są samochodami na targowiska, gdzie stoją parę godzin na mrozie lub słońcu, często niedojone, niepojone - zaznaczył.

Petycja w tej sprawie jest dostępna na stronie www.polskitarg.pl

Wyszyński powiedział, że petycje są automatycznie kierowane na skrzynkę e-mailową kancelarii premiera.

Od 1 stycznia na targowiskach nie można handlować psami i kotami.

- Zakaz ograniczył, ale nie zlikwidował, handlu psami i kotami na targowiskach. Jest problem z policją i inspekcją weterynaryjną, które tego zakazu nie egzekwują - ocenił Wyszyński.