Do Komisji Europejskiej zgłoszono program pomocy rolnikom, którzy ponieśli straty w uprawach w wyniku ostrej zimy; ruszy on po oszacowaniu strat - powiedziała w czwartek podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa dyrektor z resortu rolnictwa Aleksandra Szelągowska.

Oznacza to, że działania pomocowe nie będą doliczane do tzw. pomocy de minimis - to pomoc, którą może udzielić państwo bez zgody KE do wysokości 7,5 tys. euro na gospodarstwo w ciągu trzech lat.

Przypomniała, że rząd przyjął program pomocy dla rolników na posiedzeniu 3 kwietnia. W programie zostały te formy pomocy, które są możliwe do realizacji bez potrzeby notyfikacji w KE. To jest ta forma pomocy, która jest dopuszczona przy wystąpieniu niekorzystnego zjawiska atmosferycznego - wyjaśniła. Dodała, że taka pomoc przysługuje do 80 proc. wysokości szkód.

Jak mówiła dyrektor, aby program mógł ruszyć, trzeba najpierw oszacować straty. Pomoc przysługuje rolnikowi wtedy, gdy straty są wyższe niż 30 proc. produkcji (w stosunku do średniej produkcji z trzech lat) w danym gospodarstwie. W ramach tego programu pomoc będzie polegała na udzieleniu kredytów preferencyjnych, gwarancji i poręczeń. Kredyty klęskowe oprocentowane są na 0,1 proc. w skali roku pod warunkiem, że rolnik ubezpieczył 50 proc. swoich upraw, a jeżeli nie ma polisy, to jego oprocentowanie jest na poziomie 3,85 proc. - wynika to z przepisów unijnych - tłumaczyła Szelągowska.

Ponadto rolnicy mogą korzystać m.in. z ulgi w opłacaniu składek na ubezpieczenie społeczne, natomiast Agencja Nieruchomości Rolnej może przyznać ulgę w czynszu płaconym przez dzierżawców, a wójt - zgodzić się na ulgę w podatku rolnym - wyliczała.

Wielu posłów krytykowało wymóg wykazania 30 proc. strat w gospodarstwie przy prowadzeniu produkcji zwierzęcej. Szelągowska odpowiedziała, że to przepis unijny i ten problem mają rolnicy we wszystkich krajach UE. To wymóg wynikający z negocjacji prowadzonych z WTO (Światową Organizacją Handlu) i KE nie odstąpi od tej zasady - powiedziała. Dodała, że Polska jest za tym, by znieść próg 30 proc. strat.

Natomiast w ramach pomocy de minimis rolnik będzie mógł starać się o wypłatę 100 zł na hektar gruntów, które zostały zaorane w związku z wymarznięciem upraw. Podkreśliła, że w tym wypadku wystarczy tylko oświadczenie rolnika i potwierdzenie przez komisję, że takie starty wystąpiły. Przyznała, że jeżeli jednak gospodarstwo wykorzystało limit pomocy de minimis, to nie dostanie pieniędzy na ponowne zasiewy.