- Mam nadzieję, że posłowie mojego klubu w większości nie przyłożą ręki do nowelizacji i ona nie wejdzie w życie, bo nie ma ona ani ekonomicznego uzasadnienia, ani moralnego, co jest oczywiste - powiedział Halicki w środę na konferencji "STOP dla uboju bez ogłuszania".

Jak mówił Halicki, mimo iż zakaz uboju rytualnego funkcjonuje od 1 stycznia br., to żaden z pracowników ubojni z tego powodu nie stracił pracy; nie ucierpiał też polski eksport.

- Mam nadzieję, że posłowie innych klubów też będą głosować przeciw tej noweli (...). Tak naprawdę to będzie chyba pierwsze głosowanie związane z sumieniem, etyką i moralnością - ocenił.

Biorąca udział w konferencji Katarzyna Piekarska (SLD) liczy na to, że głosowanie nad tą nowelizacją odbędzie się ponad podziałami partyjnymi. "Nie może być tak, że aspekty gospodarcze są ważniejsze niż cierpienie zwierząt. Mam nadzieję, że ubój rytualny będzie w Polsce zakazany" - stwierdziła.

Robert Biedroń z Ruchu Palikota zapowiedział, że będzie wnosił podczas spotkania parlamentarnego zespołu przyjaciół zwierząt o przesłanie zapytania do Komisji Europejskiej w sprawie zgodności proponowanej noweli z rozporządzeniem unijnym regulującym ubój rytualny. Jak mówił, zdaniem ekspertów przyjęcie noweli w obecnym kształcie jest niekonstytucyjne.

Z kolei przedstawicielka środowiska weterynaryjnego dr Dorota Sumińska przeczytała list skierowany do marszałek Sejmu Ewy Kopacz oraz posłów. W piśmie podkreślano, że ubój zwierząt bez ogłuszenia powoduje u zwierząt dużo większe cierpienie, niż ubój z wcześniejszym ogłuszeniem. W piśmie apelowano też o głosowanie przeciw nowelizacji obecnych przepisów. - Pod listem podpisało się 279 osób zaangażowanych w sprawy zwierząt - dodała.

Od 1 stycznia w Polsce nie ma przepisów, które zezwalałyby na ubój rytualny, czyli bez ogłuszania zwierząt. Wcześniej był on dokonywany na podstawie przepisów rozporządzenia ministra rolnictwa z 2004 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł pod koniec listopada, że rozporządzenie jest jednak sprzeczne z ustawą o ochronie zwierząt, a przez to z konstytucją. Zgodnie z jego orzeczeniem zakwestionowany przepis rozporządzenia stracił moc 31 grudnia 2012 r.