A już była chwila spokoju. Jednak, jak się okazuje, nie na długo. – Dzisiaj na przykład w Centrum też miało nie padać, a chmury się wypiętrzyły i lunęło – powiedziała w piątek Julita Cedyńska-Zięba z Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej. – Przed nami znowu burze – dodaje.

Jednak w nocy z piątku na sobotę padać miało tylko na zachodzie kraju. Poza tym ciepło i spokojnie 17-19 st. Celsjusza. Jednak już w sobotę z samego rana nadejdą intensywne opady, wiatr, gradobicia. – Przemieszczać się będzie front z zachodu na wschód, więc pogoda wgłąb kraju będzie się stopniowo zmieniać – tłumaczy Zięba. I tak na zachodzie będziemy mieć temperaturę na poziomie 20 stopni, a im dalej na wchód temperatura będzie wzrastać do 30, a nawet 31 stopni. Nie mają się jednak co radować gospodarze ze wschodu i do nich gradobicie dotrze. Spaść może nawet 30 mm deszczu na metr kwadratowy.

Na początku tygodnia burze zlokalizują się w północno-wschodnich rejonach kraju. Dotknął szczególnie Warmię, Mazury i Podlasie. Temperatura od 17 do 23 stopni. Jednym słowem – chłodniej, nie tylko rolnicy odetchną od upałów. Wtorek również w miarę pogodny. Za to w środę kolejna „mała apokalipsa”. – Znowu będą burze, bo zrobi się cieplej – wyjaśnia meteorolog z Instytutu. Gwałtowne wyładowania atmosferyczne nie odpuszcza i w czwartek. – To się po prostu nazywa klimat przejściowy – podsumowuje synoptyczka.

Źródło: farmer.pl