Mimo że ministerstwo kusi grubą kasą – gotowe jest wydać na inwestycje gminne ponad 100 mln złotych w ciągu 4 lat – rolnicy z tych trzech gmin okalających BPN, nie wykazują zainteresowania ministerialną inicjatywą. Obawiają się, że pola wchodzące w otulinę parku objęte zostaną zakazem polowań. Tym samym wydane zostaną na pastwę licznej w tym regionie zwierzyny leśnej. Dotychczas tylko obecność myśliwych i regularny odstrzał powstrzymuje ich zapędy.

Rolnicy są także pewni, że wraz z rozszerzeniem BPN skończy się dostęp do drewna, które w tych gminach stanowi główne źródło opału. Nie będzie także możliwe pozyskiwanie runa leśnego, obecnego w tamtejszej kuchni od stuleci.

Mieszkańców gmin zniechęca także charakter planowanych przez resort dotacji. Dotyczą one inwestycji gminnych, a oni woleliby, aby zostały skierowane bezpośrednio do gospodarstw z przeznaczeniem chociażby na docieplenie budynków, ich kanalizację, czy podłączenie do oczyszczalni ścieków. Nie mają też pewności, że te pieniądze w ogóle do nich trafią. Podobny program, choć na mniejszą skalę, był wdrażany 10 lat temu. Po dwóch latach resort wycofał się z niego, nie tłumacząc dlaczego.

Sceptycyzm mieszkańców nie oznacza jednak, że trzeba będzie definitywnie zrezygnować z poszerzenia obszaru BPN. Gminy kierują na rozmowy z ekspertami rządowymi swoich negocjatorów. Najbliższe miesiące pokażą, czy w ich trakcie uda się pogodzić interesy obu stron.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!