Ośrodek na zlecenie samorządu województwa podlaskiego prowadzi prace, których celem jest ocena realnych szkód powodowanych przez dziki na polach w regionie (głównie w kukurydzy) i porównanie tych danych z odszkodowaniami jakie wypłacają rolnikom uprawnione do tego ustawowo koła łowieckie.

Niezależnych ocen domagali się podlascy rolnicy, którzy na początku września przez tydzień protestowali przed Podlaskim Urzędem Wojewódzkim w Białymstoku. Protestujący domagali się większego odstrzału dzików oraz wyższych odszkodowań za zniszczone przez te zwierzęta uprawy. Uważają, że koła łowieckie wypłacają im zdecydowanie za mało.

Komisje oceniające miały zakończyć 26 września. Nie oceniły jednak jeszcze wszystkich zgłoszeń od rolników (np. w powiecie siemiatyckim), a także nie wszyscy rolnicy zgłosili szkody do oceny, dlatego komisje będą pracować do 10 października - poinformowała Alina Maciąg z Podlaskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego po poniedziałkowym spotkaniu z powiatowymi zespołami doradztwa rolniczego.

Ze wstępnych szacunków komisji z minionego piątku wynika, że o ocenę szkód zwróciło się w Podlaskiem prawie 1,36 tys. rolników. Dziki zniszczyły pola na obszarze ponad 3,7 tys. ha. Rozbieżne są natomiast dane na temat wysokości szkód. Rolnicy sami wyceniali szkody na 6,1 mln zł, podczas gdy w ocenie zespołów to ok. 4,9 mln zł - poinformowała Maciąg.

Maciąg podkreśliła, że komisje nie zajmują się szacowaniem szkód - bo to zadanie kół łowieckich - ale oceniają rzeczywisty rozmiar szkód wyrządzonych przez dziki w uprawach i porównują z odszkodowaniami jakie wypłaciły koła łowieckie. W niektórych sytuacjach ocena odszkodowań jest trudna, bo - jak powiedziała Maciąg - np. koła łowieckie w ogóle odmówiły podania informacji ile pieniędzy z tytułu odszkodowań wypłaciły rolnikom. Ponadto w niektórych miejscach nie ma już upraw na polu. Maciąg dodała, że w takich przypadkach spisywane jest oświadczenie rolnika, które jest podstawą do oceny sytuacji. Gdy uprawa jest na polu, szkody ocenia komisja.

Na oficjalne informacje dotyczące oceny szkód czeka wojewoda podlaski. Dyrektor wydziału geodezji i rolnictwa w urzędzie wojewódzkim w Białymstoku Marian Brożyna powiedział w poniedziałek, że gdy będą te informacje, wojewoda wystąpi do premiera o przyznanie na ten cel pieniędzy z rezerwy budżetu państwa. Przypomniał, że przy ministerstwie rolnictwa działa specjalny zespół zajmujący się tymi sprawami, który ma się zebrać około 10 października i zająć oceną sytuacji.