Żaden z marszałków nie przekazał Ośrodka Roradztwa Rolniczego Izbom Rolniczym.

- Zmiany jednoznacznie uważam za złe – mówi Ardanowski. - Nie było żadnych powodów, żeby eksperymentować na publicznym doradztwie, przekazując je w gestie samorządów województw – dodaje. - Zresztą jest to eksperyment, którego nigdzie w Europie nie ma. Władze regionalne mogą wspierać doradztwo rolnicze, mogą również finansowo się do niego dokładać, mogą także współpracować z nim w zakresie doprecyzowania przepisów i wymogów regionalnych, ale odpowiedzialność za politykę rolną krajową ponoszą władze centralne.

Nie da się ukryć, że polityka krajowa jest działaniem horyzontalnym. Ona może być różnicowana na polityki regionalne, ale to minister rolnictwa odpowiada za politykę rolną w swoim kraju, nie marszałek województwa.

Marszałkowie województw w ustawie o ich działaniu nie mają żadnych zapisów dotyczących doradztwa rolniczego. Dobra wola zarządów województw, czy też osobiście marszałków województw, będzie decydowała o tym, czy on chce doradztwo u siebie utrzymać i rozwijać, czy też będzie je likwidował.

- Izby mogą przejmować Ośrodki Doradztwa Rolniczego od marszałków województw. Prawo taką możliwość daje, ale nie łudźmy się. To jest pusty zapis. Marszałkowie województw nie zamierzają oddawać tego narzędzia, tym bardziej, że ODR mają spory majątek w postaci budynków, centrów konferencyjnych czy też urządzeń poligraficznych – mówi Ardanowski.

- Uważam, o czym już mówiłem, że Izby Rolnicze zostały oszukane – kontynuuje. - Izby są największym przegranym zmiany przepisów. Popierały ministra rolnictwa w szkodliwych zmianach dla doradztwa rolniczego, związanych z przekazaniem podległości ODR-ów pod Sejmiki, licząc na okruchy z pańskiego stołu, że coś im skapnie w ramach doradztwa rolniczego, a nie dostały nic – mówi prezydencki doradca.

Dyrektorzy ODR-ów mają obcinane budżety. W 2010 r. jeszcze Państwo Polskie finansuje ODR, przekazując marszałkom środki na ich funkcjonowanie, ale pieniądze w budżecie są obcinane. Kwota na utrzymanie ODR-ów jest niższa, niż w 2009, a ta w 2009 r. była niższa od tej w 2008 r. Co mogą zrobić dyrektorzy ośrodków? Zwolnić część pracowników?

- Dyrektorzy będą też wprowadzali kolejne odpłatności dla rolników za świadczone na ich rzecz usługi doradcze. Obecnie trwająca komercjalizacja ODR-ów jest prostą drogą do ich likwidacji – przekonuje były wiceminister rolnictwa w rządzie PiS. Najlepsi pracownicy odejdą do prywatnych firm.

Zdaniem Ardanowskiego, nie ma żadnej pewności, że budżet państwowy będzie przekazywał pieniądze na doradztwo rolnicze. Może się okazać, że skoro jest to instytucja podległa marszałkowi województwa, to niech ją marszałek utrzymuje.

- Nie spodziewam się, żeby marszałkowie, mając ogromne potrzeby finansowe w innych niż doradztwo, obszarach, finansowali je – mówi.

Przed rolnictwem polskim, jak i europejskim, pojawia się szereg nowych wyzwań, nowych przepisów, być może zmiana systemu finansowania Wspólnej Polityki Rolnej po 2013 r. Ktoś musi rolnikom w prosty, ludzki sposób wytłumaczyć nie raz zawiłe europejskie prawo. - Jak nie będzie doradztwa rolniczego publicznego, to kto ma to zrobić?  – pyta Aradnowski.

- Nie rozumiem zachowania ministra rolnictwa, który nie bronił doradztwa rolniczego. Nie rozumiem takiego oto stwierdzenia ze strony ministra, że byłem przeciwny takiemu rozwiązaniu – dodaje.

Ardanowski uważa, że Sejm powinien jeszcze raz przemyśleć przepisy dotyczące przeniesienia podległości ODR-ów. - Wypadałoby wzmocnić doradztwo finansowo regionalnie – mówi.

Jego zdaniem minister rolnictwa pozbył się narzędzia do przekazywania wiedzy rolnikom. Ardanowski martwi się też niewykorzystywanymi możliwościami jakie daje sołtysom i gminom fundusz sołecki. Części środków Rady Gminy mogą przekazywać do dyspozycji Rady Sołeckiej w danym sołectwie, ale decyzję o tym podejmuje Rada Gminy. W Polsce tylko 1/5 gmin zdecydowała się te niewielkie pieniądze, proporcjonalnie do liczby mieszkańców dać na ten najniższy poziom samorządności.

Większość gmin nie chce niewielkich pieniędzy przekazywać, wychodząc z założenia, kto ma pieniądze, ten ma władzę. - Pomysł tworzenia funduszu sołeckiego jest dobry, ale jak na razie wykonanie marne – mówi Ardanowski.

Źródło: farmer.pl