PRZEGLĄD PRASY: Od lipca do grudnia 2007 roku polscy rybacy mieli całkowity zakaz połowu dorszy na wschodnich łowiskach. Został on wprowadzony przez Unię Europejską, ponieważ udowodniono rybakom, że kilkakrotnie przełowili roczny limit połowowy - piszeHubert Bierndgarski.

Część środowiska rybackiego nie zgodziła się z zakazem, nadal łowiąc dorsze. Byli jednak armatorzy, którzy pół roku stali w porcie lub łowili inne ryby.I właśnie tylko ci rybacy mogą liczyć na odszkodowania. Wtedy jednak nikt z rybaków nie wierzył, że ministerstwo wprowadzi tak duże obostrzenia. Teraz tymczasem czarny scenariusz się potwierdził, a słowa urzędników znalazły odzwierciedlenie w specjalnym rozporządzeniu, regulującym rekompensaty.

Na razie nie wiadomo dokładnie, ile jednostek rybackich zostało przyłapanych na nielegalnych połowach. Prawdopodopnie to ponad 40 jednostek. Na ich pokładach znaleziono ponad 15 ton tych ryb. Informacje te pochodzą jednak z pierwszych tygodni września. Do końca grudnia takich wykroczeń mogło być o wiele więcej. Sami rybacy zakładają, że jest to nawet 80 procent całej floty rybackiej.

Rybacy, którym przysługują rekomensaty, dostaną swoje pieniądze dopiero w kwietniu, a nie, jak wcześniej zapowiadano - w styczniu. Kwota zależna jest od długości jednostki. Rybacy nie zgadzają się z ograniczeniami związanymi z wypłacaniem rekompensat. Zamierzają zakwestionować rozporządzenie ministra. Nad dokumentem pracują już ponoć wynajęci prawnicy.

Źródło: Polska - Dziennik Bałtycki