Rząd PO-PSL już po kilku latach sprawowania władzy zaczął mieć problem z rolnikami. Właściwie może jest odwrotnie, może należałoby powiedzieć, że to rolnicy mają problem z tym rządem?

Wspólny mianownik protestów jest w każdym razie jeden: polityka rolna rządu.

PROTESTÓW CIĄG NIEPRZERWANY

Podobny schyłek zimy jak tegoroczny przeżywaliśmy już w 2008 r.

Przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski już wtedy organizował wizyty w rządzie rolników z petycjami i zapowiadał marsz gwiaździsty na Warszawę. Protestujący chcieli zwiększenia środków na dopłaty do eksportu wieprzowiny, wejścia większej liczby polskich producentów trzody na rynki wschodnie, domagali się moratorium na spłatę rolniczych kredytów do czasu poprawy opłacalności produkcji rolnej, a szczególnie trzody chlewnej. Izdebski mówił wtedy, że duże fermy trzody chlewnej nie przestrzegają zasad ochrony środowiska, a jego związek przygotował projekt ustawy, który wprowadzi wymóg lokalizacji takich zakładów w odległości co najmniej 800 m od wszelkich zabudowań i ujęć wody pitnej.

Protest poparła Wielkopolska: chociażby rodzące się wówczas Stronnictwo Piast, domagające się kontroli weterynaryjnych mięsa sprowadzonego do Polski z Unii Europejskiej i innych krajów.

Ale protestowali też producenci zbóż: np. Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych w paź dzierniku 2008 r. przeciwko nadmiernemu importowi taniego zboża z Ukrainy.

W listopadzie kilkuset rolników w Olsztynie domagało się zapewnienia opłacalności produkcji, interwencji państwa na rynku mięsa, mleka i zboża.

W kwietniu 2009 r. Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Rolników Indywidualnych "Solidarność" zapowiadał protest ogólnopolski.

- Przykre jest, że rząd polski nie reaguje na dialog społeczny, o który zabiegamy od ubiegłego roku. Zwracaliśmy się do premiera, by taki dialog powstał np. w Komisji Trójstronnej. Nikt tam nas nie reprezentuje, a powinniśmy w niej być, by rozmawiać o naszych sprawach - mówił wówczas przewodniczący związku, senator Jerzy Chróścikowski. Spadały ceny, rolnicy narzekali na trudności ze zbytem towarów.