Trwa dogaszanie pożaru. Przez całą noc strażacy będą jeszcze dyżurowali na wypadek, gdyby ogień, nie do końca ugaszony, pojawił się znowu - poinformował rzecznik prasowy podlaskich strażaków Marcin Janowski.

Przyczyna pożaru i straty materialne, które będą znaczne, nie są jeszcze znane.

Bieńdziuga znajduje się na pograniczu powiatów: białostockiego i hajnowskiego. Dokładnie nie wiadomo, który z budynków zapalił się pierwszy, ale w sumie spłonęło ich osiem: zabudowania gospodarcze, garaże i dwa drewniane domy, w sumie na trzech posesjach. Silny, porywisty wiatr przenosił ogień, przede wszystkim po dachach zabudowań. Janowski dodał, że wiatr był tak silny, że przeniósł ogień na leżące ok. stu metrów od płonących zabudowań trzcinowisko, którego 8 ha spłonęło zanim strażacy zdołali je ugasić.

W akcji wzięło udział kilkanaście jednostek straży pożarnej. Pierwsi na miejscu byli strażacy-ochotnicy, zawodowa straż pożarna dojechała do pożaru, z odległego o ok. 50 km, Białegostoku. Z Białegostoku dojechała też ogromna cysterna z wodą.