Kowalski przypomniał, że polski przemysł spożywczy i rolnictwo w słabym stopniu odczuły skutki kryzysu finansowego. - Perspektywy dla sektora spożywczego na najbliższe miesiące są generalnie dobre - powiedział dyrektor IERiGŻ. Podkreślił, że polski przemysł spożywczy i rolnictwo mogą obecnie w pełni konkurować na wszystkich rynkach.


- Jednak przewagi konkurencyjne się wyczerpują. Polscy menedżerowie, którzy z niczego stworzyli prężnie rozwijającą się gałąź przemysłu spożywczego, w tej chwili zachowują się trochę jakby „wyjechali na wakacje". Pojawiła się stagnacja - zauważył Andrzej Kowalski. - Dochody rolników wzrosły. Oszczędności na płacach się skończyły. Wahania kursowe nie generują już takich korzyści, jak wcześniej - dodał.
Ubolewał, że patrząc na listę krajów najbogatszych, coraz trudniej dostrzec na niej kraje z Europy Zachodniej. - To wynika m.in. z niespójności w polityce rolnej. Obowiązujące w Unii akty prawne często są nieprzemyślane. Np. w zeszłym roku UE zezwoliła na import zbóż z krajów trzecich, ale jednocześnie dopłacała do ich eksportu poza Wspólnotę - wskazał.


Zaakcentował, że wbrew deklaracjom polityków odpowiedzialnych za sektor rolno-spożywczy, w UE rozwija się nie model rolnictwa zrównoważonego, lecz model industrialny. - Dzieje się tak poprzez różnego rodzaju narzędzia i środki unijne, które w ten sposób są sprofilowane - powiedział Kowalski.


Komentarz pochodzi z debaty Rynek Spożywczy: Polska branża spożywcza wobec globalnego kryzysu surowcowego - przetrwać czy wygrać? w trakcie Europejskiego Kongresu Gospodarczego.