Kilka dni temu organizacje ekologiczne manifestowały w Warszawie przeciwko wycinaniu drzew w Puszczy Białowieskiej. Według Greenpeace leśnicy wycinają nie tylko drzewa zaatakowane przez kornika, ale także te zdrowe.

Spór wokół Puszczy Białowieskiej przybrał na sile, kiedy pod koniec marca 2016 r. minister środowiska zatwierdził aneks do Planu Urządzenia Lasu (PUL) dla Nadleśnictwa Białowieża. Przewiduje on większe cięcia, tłumaczone przez leśników koniecznością walki z masowym występowaniem kornika atakującego świerki. Aneks zakłada zwiększenie pozyskania drewna do 188 tys. metrów sześciennych w ciągu 10 lat (lata 2012-2021). Stary plan zakładał pozyskanie ponad 63,4 tys. metrów sześciennych drewna w ciągu 10 lat.

Zdaniem Tomaszewskiego, wycinka jest koniecznością, bo kornik niszczy coraz więcej drzew. Jest to największa gradacja kornika od 100 lat, do tej pory zostały już stracone 900 tys. świerków. Tłumaczył, że Puszcza Białowieska jest "wyspą" otoczoną przez cywilizację i tam sama przyroda nie może się odrodzić. Powierzchnie "pokornikowe" przy braku interwencji człowieka są opanowane przez takie gatunki drzew jak graby, leszczyna oraz trawy powodujące zacienienia, co nie pozwala na funkcjonowanie czy odrodzenie innych gatunków drzew czy roślin.

- Jeżeli ktoś choruje na nowotwór, to można powiedzieć, że nie jest to proces naturalny, ale jest to proces chorobowy - argumentował dyrektor LP. Nowotwór trzeba wyciąć szybko i gdyby wycięto kilka lat temu kilkanaście drzew zaatakowanych przez kornika, to dziś nie byłoby takich strat - przekonywał.

Zapewnił, że poprzez właściwą gospodarkę leśną i zachowaniu odpowiedniej struktury lasów można chronić zasoby biologiczne. Jak mówił, leśnicy zdają sobie sprawę, że w tej chwili są dwa podejścia do ochrony przyrody: jedna to ta czynna, w postaci gospodarki leśnej uprawiana w większości parków narodowych, dzięki której zachowana została bioróżnorodność gatunków oraz bierna - czyli taka, gdzie nie ma ingerencji ludzkiej.

Szef zespołu inwentaryzacji LP Jan Tabor poinformował, że nie cała Puszcza Białowieska podlega ochronie, Leśnictwa LP zarządzają 50,2 tys. ha, z czego 12 tys. - to rezerwaty. O ile w części prowadzona jest gospodarka leśna, to w 2006 r. wyodrębnione zostały tzw. obszary referencyjne (5,6 tys. ha), gdzie ingerencja człowieka została ograniczona do minimum. Tam będzie można przekonać się jak sama poradzi sobie przyroda z kornikiem - zaznaczył.