Rolnicy z Samoobrony zablokowali trasę ciągnikami rolniczymi na wysokości jej skrzyżowania z drogą 57 prowadzącą do Bisztynka i Biskupca. Kilku działaczy miało biało-czerwone flagi, inni transparenty z napisami "Pozwólcie godnie żyć", "Żeby Polska w siłę rosła trzeba wodza a nie osła", "Tu prowizja, tam łapówka, zleci kiedyś czyjaś główka" oraz "Nie chcemy jałmużny państwa".

Już po kilku minutach protestu ustawiła się na jezdni kolejka tirów oraz aut osobowych, którym zablokowano przejazd. Rolnicy przepuścili samochody po pół godzinie, kolejne kierowane były na objazd. Policjanci poinformowali organizatorów protestu, że łamią prawo blokując drogę.

Jak wyjaśnił dziennikarzom szef Samoobrony na Warmii i Mazurach Adam Ołdakowski protest skierowany jest przeciw rządzącym, którzy jego zdaniem nie szanują rolników. Ołdakowski powiedział, że środowa blokada była protestem  ostrzegawczym, jeżeli nic się nie zmieni, to w kolejnym tygodniu można spodziewać się zaostrzenia protestu.

"Domagamy się dymisji ministra rolnictwa Marka Sawickiego oraz prezesa firmy, skupującej zboże w Bartoszycach, Andrzeja Śmietanki" - mówił. Jeden z protestujących powiedział, że media pokazują rolników jako tę grupę zawodową, którą najwięcej zyskała na wejściu Polski do Unii Europejskiej. "Zyskali na pewno tak zwani rolnicy z Marszałkowskiej, ale nie zwykli rolnicy, którzy nie mogą dokupić więcej ziemi. Skłóca się w ten sposób miasto z wsią" - podkreślił.

Protestujący domagali się też m.in. ograniczenia spadku cen produktów rolnych, zaostrzenia kontroli weterynaryjnej "w celu wyeliminowania niekontrolowanego importu mięsa" oraz wzrostu cen mleka.

Źródło: PAP