Około połowy dzieci w wieku szkolnym ma problemy ze wzrokiem - wynika z przeprowadzonych w Warszawie badań dzieci klas II szkół podstawowych.

Trudności z nauką i problemy wychowawcze są często spowodowane przez wady wzroku - dzieci, którym czytanie sprawia duży wysiłek, bywają uważane za krnąbrne i leniwe.

Wiele dzieci ma problemy ze wzrokiem, jednak nie zdaje sobie z tego sprawy - po prostu nie wiedzą, co to znaczy widzieć prawidłowo. Tym większa jest rola rodziców - jeśli dziecko ma bóle głowy lub oczu, złe samopoczucie, jest apatyczne, niechętnie czyta, mruży oczy - trzeba iść z nim do okulisty. Okresowe badanie powinno się także przeprowadzać raz w roku.

Oczy dziecka mają dużą zdolność kompensacji i nawet znaczna wada może nie sprawiać wyraźnych kłopotów, jednak nie pozostaje to bez konsekwencji dla zdrowia. Dopiero systematyczne badanie po podaniu odpowiednich leków, przeprowadzone przez specjalistę, pozwala wykryć i dokładnie określić wadę wzroku. Wczesne wykrycie wad pozwala zapobiec poważnym kłopotom ze wzrokiem w późniejszym wieku.

Wady wzroku mają zarówno podłoże genetyczne (dzieci krótkowzrocznych rodziców sa krótkowzroczne sześć razy częściej), jak i środowiskowe - zamiast ruszać się na świeżym powietrzu dzieci coraz częściej siedzą przed komputerem czy telewizorem.

Wbrew pozorom, najczęstszą wadą okazała się dalekowzroczność (80 procent wad), a nie krótkowzroczność (10 procent) Pozostałe wady to m.in. zaburzenia widzenia barw oraz zez.

Szczególnie rzadka (ok. 1 proc. wad) i trudna do wykrycia, a zarazem niebezpieczna jest różnowzroczność - u niektórych dzieci jedno oko jest gorzej rozwinięte, a mózg odbiera obrazy tylko z "lepszego" oka. Dziecku wydaje się, że dobrze widzi obojgiem oczu, jednak słabsze oko pozostaje niepełnowartościowe, co może prowadzić do poważnych następstw w późniejszym wieku. Zaniedbana wada wzroku ogranicza sprawność i uniemożliwia np. wykonywanie zawodu pilota czy kierowcy.

Obejmujące ponad 1400 dzieci badania w ramach profilaktycznego programu wczesnego wykrywania wad wzroku i zeza wśród dzieci klas II szkół podstawowych przeprowadzono w listopadzie i grudniu 2007 dzięki wspólnej inicjatywie Miasta Stołecznego Warszawy oraz Samodzielnego Publicznego Klinicznego Szpitala Okulistycznego. 37 procent badanych dzieci miało wady kwalifikujące się do leczenia. Zdaniem prof. Jerzego Szaflika, który kieruje Klinicznym Szpitalem Okulistycznym, takie przesiewowe badania powinny obejmować wszystkie dzieci i być przeprowadzane w określonym momencie życia, np. po przejściu do drugiej klasy.

Badania przesiewowe obejmują ankietę skierowaną do rodziców, badanie ostrości wzroku, widzenia stereoskopowego, pomiar długości gałki ocznej oraz badanie w lampie szczelinowej połączone z oceną dna oka. Dzieci, u których stwierdzono nieprawidłowości, były kierowane na leczenie w Klinicznym Szpitalu Okulistycznym przy ul. Sierakowskiego. W roku 2008 zbadanych ma być znacznie więcej dzieci - stołeczny ratusz przeznaczy na ten i inne programy zdrowotne ponad 28 mln zł.

Źródło: PAP