Prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej Jan Heichel ocenił, że w ostatnim czasie powodem skarg do samorządu rolniczego w regionie stała się szczególnie gospodarka łowiecka. Jak przypomniał, znacząco wzrosła liczebność dzików i jeleni, a w wielu powiatach także łosi.

Rolnicy skarżą się, że wiele kół łowieckich nie realizuje zaplanowanych odstrzałów i nie współpracuje z rolniczym samorządem. Dlatego postulują, żeby wprowadzić przepisy, które umożliwią wypowiadanie umów na dzierżawienie obwodów łowieckich. Takie decyzje mieliby podejmować starostowie z porozumieniu z izbami rolniczymi.

Na Warmii i Mazurach od kilku lat systematycznie rosną także szkody wyrządzane przez bobry. Tegoroczne wnioski o odszkodowania za podtopione i zniszczone uprawy przekroczyły już 2,8 mln zł. Populacja bobrów w regionie szacowana jest na 7,5 tys. osobników.

Dla ograniczenia szkód Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Olsztynie wydała od początku roku zgodę na odstrzał 41 bobrów oraz odłowienie i przesiedlenie 53 zwierząt tego gatunku. Zezwoliła również na kilkukrotne rozebranie ponad stu bobrowych tam.

W ocenie środowisk rolniczych takie działania nie wystarczają. Dlatego postulują one, by bobry wpisać na listę gatunków łownych. Innym rozwiązaniem miałoby być wydawanie przez regionalne dyrekcje ochrony środowiska rozporządzeń, umożliwiających w wybranych powiatach lub gminach okresowy odstrzał i niszczenie siedlisk bobrów, bez uzyskiwania specjalnych zezwoleń.

Olsztyńska Izba Rolnicza zwróciła także uwagę na coraz większe straty w gospodarce rybackiej spowodowane przez kormorany. Liczebność tych ptaków w regionie oceniana jest obecnie na 6 tys. par lęgowych. Od lat 90. liczba kormoranów wzrosła 3,5-krotnie, mimo że tylko w tym roku rybacy uzyskali zezwolenia na odstrzał ok. tysiąca sztuk.
Szacuje się, że mazurskie kormorany odławiają dwukrotnie więcej ryb niż gospodarstwa rybackie, w dodatku ich odchody niszczą roślinność, zanieczyszczają wodę i powodują degradację jezior.

Jak przyznał uczestniczący w olsztyńskiej konferencji wiceminister środowiska i główny konserwator przyrody Janusz Zaleski, próby skutecznego ograniczenia populacji bobrów i kormoranów nie przynoszą efektów nawet w krajach, w których redukcja liczebności tych gatunków odbywa się praktycznie bez ograniczeń.

Zaleski poinformował, że wystąpił do Polskiego Związku Łowieckiego i Lasów Państwowych o rewizję wieloletnich planów hodowlanych, a w ślad za tym planów łowieckich.
Od 2000 r. populacja saren i jeleni w Polsce zwiększyła się prawie dwukrotnie, a odstrzały pozostały na tym samym poziomie. Zdaniem Zaleskiego jest to sytuacja "nie do przyjęcia", a wyznacznikiem liczby zwierzyny łownej muszą być szkody, jakie wyrządza ona w uprawach rolnych i leśnych.