Jak się okazuje wszystko może nabrać rolniczego wymiaru. Na przykład katastrofa, która wydarzyła się w sierpniu. Podczas pokazów lotniczych w Radomiu doszło do katastrofy. Zginęło dwóch białoruskiech pilotów z ponad 20-letnim doświadczeniem. Mieszkańcy Małęczyna, wioski, na którą mógłby spaść wówczas samolot są przekonani, że piloci specjalnie skierowali samolot tam, gdzie nikt postronny nie odniósłby obrażeń. Na wiosnę chcą nawet Białorusinom pomnik wystawiać.

Ale tragedia ma wymiar też niebohaterski. Dwóch właścicieli pól, na które spadł samolot chce od organizatorów Międzynarodowych Pokazów Lotniczych 140 tysięcy. Jeden gospodarz z gminy Gózd żąda 50 tys. złotych, a drugi 90 tys. Czy ich ządania są zasadne? Jak czytamy w Gazecie Wyborczej Radom, szef Biura Organizacyjnego Air Show płk Janusz Chwiejczak uważa,że roszczenia są na wyrost. znacznie przewyższają dokonane szkody.

Wójt gminy Gózd, Adam Jabłoński relacjonuje, że obydwie działki mają po ok. 10 arów. Na jednym polu w chwili tragedii było już po żniwach i zostało tam kilkadziesiąt słoneczników. Na drugiej działce było kilkadziesiąt sadzonek sosny. To nie były duże zniszczenia.  

Skąd więc takie wysokie roszczenia rolników? Może i zdenerwowali się, gdy strona wojskowa zaproponowała aż lub jak ywierdzą poszkodowani - jedynie, nawiezienie dobrej jakości ziemi i zasianie trawy oraz zasadzenie nowych sadzonek sosnowych. Wójt chce ich na trzy lata zwolnić z podatku rolnego. Farmer.pl próbował skontaktować się z rolnikami, ale nie są oni najwyraźniej skorzy do rozmów. Wojsko ma nadzieję, na ugodowe rozwiązanie sprawy - ale na to się nie zanosi.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!