- A przecież eksport jest i ma być nadal lokomotywą wzrostu gospodarczego. A tu taki afront! W tej materii - w pełni popierać trzeba hodowców zwierząt i eksporterów produktów rolno-spożywczych, ale nie zakazami! Chyba, że chcemy popierać naszych zagranicznych konkurentów, którzy na takie decyzje tylko czekają. Coś mi tu wygląda na politykę w stylu, im gorzej, tym lepiej. Stajemy się fabryką plusów ujemnych. Jeszcze przed nami jest kilku "elitarnych" dłużników, ale jak tak dalej pójdzie, to ich też połkniemy - komentuje Oniszczuk.

Jego zdaniem, tego typu działania znakomicie ilustruje stan budżetu państwa i stopień zadłużenia. - Aktualne dane są co najmniej trwożne, choć jeszcze nie beznadziejne. Rząd bierze się za korekty w budżecie, by z worem długów za wcześnie nie zatonąć. A dług już sięga ponad 52 mld złotych, i do końca roku może jeszcze wzrosnąć nawet do 55 mld zł. Kto zaś przekracza próg "pięćdziesiątki", lokuje się w strefie niebezpieczeństwa. Zupełnie odwrotnie, jak w partiach, gdzie "pięćdziesiątka", to dopiero start do kariery, nawet dozgonnej.

Trzeba się tylko jak najwyżej usadowić. I tak, jak w przypadku budżetu, trzeba podejmować odpowiednie decyzje w odpowiednim czasie. I takie decyzje już są, w postaci ograniczenia wydatków budżetowych o 8,5 - 8,6 mld zł. Dotyczy to też "zawieszenia" na dwa lata tzw. progu ostrożnościowego. A to by oznaczało, że po przekroczeniu przez dług publiczny 50 proc. PKB, relacja budżetu państwa do dochodów nie powinna być wyższa niż przed rokiem, tj. 11,9 proc. Drugi i trzeci próg oszczędnościowy, wynoszący 55 proc. PKB oraz zapisany w konstytucji na poziomie 60 proc., mają być nienaruszone. Zdaniem resortu finansów, a nawet samego ministra, w roku bieżącym dług sektora finansów publicznych może niebezpiecznie balansować wokół granicy 55 proc. PKB, a deficyt budżetu państwa może sięgnąć nawet 5 proc. PKB. Dane tego typu zmieniają się jednak jak w kalejdoskopie, więc chodzi przynajmniej o ogólną orientację, w jakim miejscu jesteśmy z tym worem długów. Bo to, że dźwiga go całe społeczeństwo, to wiemy. Strefą względnego optymizmu jest nadal sektor eksportowy - komentuje Mikołaj Oniszczuk.

Eksport, choć wolniej, bo w granicach 7 proc., licząc w euro, od początku roku - rośnie, a przy pewnym spadku importu, zmniejsza się ujemne saldo obrotów handlowych. - Trzeba to zaliczyć absolutnie do plusów, zwłaszcza dźwigając worek z minusami. I oby tak dalej! - dodaje.