O tym, że na likwidacji szkoły w Uniszowej można zarobić, gmina pomyślała w 2005 roku. Prędko jednak okazało się, że mieszkańcy nie godzą się na likwidację jedynego wspólnego we wsi obiektu i codzienny dowóz dzieci do innej placówki.

Zrodził się ruch oporu – wspomina Grzegorz Wojtanowski. – Miałem w szkole syna. Zaczęliśmy działać.

Udało się dojść do porozumienia: gmina zgodziła się wyremontować i rozbudować szkołę w pobliskiej Bistuszowej – pod warunkiem, że jej prowadzeniem zajmą się rodzice.

Powołano Stowarzyszenie Bistuszowian i Uniszowian, które zajęło się prowadzeniem szkoły. Ma ona nadal charakter publiczny. Liczy obecnie 63 uczniów, działa przy niej przedszkole. Wydatki gminy na jednego ucznia są teraz o jedną trzecią niższe niż wcześniej. Jak to możliwe?

- Nauczyciele pracują 22 godziny tygodniowo – wyjaśnia Grzegorz Wojtanowski, prezes Stowarzyszenia Bistuszowian i Uniszowian. –  Zatrudnieni są na umowy o pracę, bez Karty Nauczyciela. Są jednak zadowoleni, bo mają pracę i komfortowe warunki  lokalowe, a także nieliczne klasy. Robimy też co można, żeby pozyskać dodatkowe fundusze.

Z Kapitału Ludzkiego udało się np. ostatnio pozyskać środki na program „Mali, ale wielcy umysłem”. Parter budynku służy całej wsi – organizowane są tu zebrania wiejskie, imprezy jednoczące społeczność i pozwalające stowarzyszeniu podreperować budżet.

Grzegorz Wojtanowski – aktualnie przewodniczący Rady Miejskiej w Ryglicach i pracujący etatowo  jako zastępca nadleśniczego – nie ustaje w wyszukiwaniu pomysłów na aktywizowanie środowiska i uczniów:
- Dzieci ratują kasztanowce, biorą udział w akcji „Sprzątania świata”, sadzą drzewa. Chciałbym, żeby udało się rozbudować szkołę o chociaż małą salę gimnastyczną…

Co najważniejsze, dzieci mają bardzo dobre wyniki w nauce, sprawdziany pokazały średnią wyższą od wojewódzkiej. A co ma z tego animator sukcesu?

Satysfakcję – odpowiada bez wahania Grzegorz Wojtanowski.