Poprzedni rząd dążył do tego, aby Polska stała się krajem wolnym od GMO. Nadał temu formę ustaw i przeforsował ich przyjęcie przez Sejm. Stanowisko obecnego rządu jest częściowo odmienne.

Kłopotliwa ustawa

W ustawie o paszach uchwalonej jeszcze za rządu Jarosława Kaczyńskiego znalazł się zapis, że komponent paszowy nie może pochodzić z organizmu modyfikowanego genetycznie. Oznacza to, że praktycznie całość pochodzącej z importu śruty sojowej i część sprowadzanego ziarna kukurydzy nie mogą być wykorzystane do produkcji pasz. Pod naciskiem hodowców zwierząt i przemysłu paszowego nowy rząd próbuje się z tego wycofać.

Jest to zrozumiałe i akceptowane zarówno przez rolników, jak i konsumentów. Śruta sojowa GMO stosowana jest powszechnie w żywieniu drobiu, świń i bydła. Był to na tyle długi czas, że odbiorcy zdążyli pozbyć się nieufności.

Utrzymanie ustawy o paszach w dotychczasowym brzmieniu może mieć fatalne skutki zważywszy na skalę stosowania w paszach roślin GMO. Polska corocznie importuje około 2 mln ton poekstrakcyjnej śruty sojowej GMO jako komponentu białkowego. Wycofanie się ze stosowania jej w chwili obecnej grozi załamaniem produkcji w branży paszowej i hodowli zwierząt. Nie dysponujemy bowiem alternatywnym źródłem białka paszowego ani co do ilości, ani też jakości. Brane pod uwagę makuch rzepakowy i nasiona roślin strączkowych mają ograniczone możliwości wykorzystania paszowego. Nie zawierają wystarczająco dużo aminokwasów, a ponadto ich dostępna ilość nie wypełnia luki powstałej w wypadku odstąpienia od stosowania soi. W rachubę wchodzi jeszcze import śruty z soi niemodyfikowanej genetycznie. Jest to rozwiązanie realne, ale kosztowne. Zaledwie 5–7 proc. soi będącej w obrocie światowym pochodzi z roślin konwencjonalnych. Na rynku znajduje się około 5 mln ton soi tradycyjnej, z czego Polska, aby zaspokoić swoje potrzeby, kupowałaby aż 2 mln ton. Gwałtowny wzrost popytu, musiałby wywołać naturalny w tej sytuacji wzrost cen. To bezpośrednio wpłynie na wyższy koszt produkcji mięsa, jaj, serów twardych i miękkich. W zderzeniu z tańszymi o wiele produktami (bo produkowanymi na bazie GMO) z Unii Europejskiej i państw trzecich, nasz eksport zostanie radykalnie ograniczony. Tymczasem od wejścia Polski do Unii rozwijał się on doskonale. Przyrost eksportu mięsa drobiowego był 10-krotny, a wieprzowego – 2,5-krotny.

Mięso na wagę soi