Rzetelnych informacji na temat tego, czy możliwe jest, że wirus ASF może się rozprzestrzeniać w kukurydzy pochodzącej ze strefy gdzie wystąpił ASF, domagała się w ostatnich dniach Podlaska Izba Rolnicza po tym, gdy pojawiły się informacje o tym, że taka możliwość istnieje.

Jak dotąd w Polsce wirus ASF - Afrykańskiego Pomoru Świń - wystąpił jedynie na terenie województwa podlaskiego, głównie u dzików, choć były też pierwsze przypadki tej choroby u trzody chlewnej. W ostatnich dniach Główny Lekarz Weterynarii potwierdził 23. przypadek tej choroby u dzików. Wszystkie przypadki odnotowano w woj. podlaskim, w terenie nadgranicznym z Białorusią. Ostatnie z nich potwierdzono u odstrzelonych dzików. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, każdy odstrzelony lub padły dzik jest badany pod kątem ASF.

Główny Lekarz Weterynarii wspólnie ze specjalistami z Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach poinformowali, że jest teoretycznie możliwe, że dziki zarażone wirusem ASF zanieczyszczają rośliny, ale "bardzo mało prawdopodobne" jest zanieczyszczenie zbóż. "Wynika to zarówno z przeżywalności wirusa w środowisku, jak i sposobu zbioru zbóż np. kukurydzy. W żadnej z dostępnych publikacji nie opisano dowodów na to, że pasze roślinne wytworzone z ziaren zbóż, stanowią zagrożenie przeniesienia ASF na świnie" - podkreślono w komunikacie.

O takiej możliwości mówili przedstawiciele Polskiego Związku Łowieckiego w Białymstoku, powołując się na opinię specjalistów z instytutu w Puławach. Rolnicy odpowiadali, że te informacje, to "zemsta myśliwych" na podlaskich rolnikach za to, że od miesięcy domagają się większych odszkodowań za uprawy zniszczone przez dziki. Rolnicy narzekają, że odstrzał dzików jest mało skuteczny, a myśliwi wypłacają zbyt małe odszkodowania za zniszczone pola. W regionie po protestach rolników powołano specjalne komisje, które porównały wyceny szkód zrobione przez koła łowieckie i realną skalę zniszczeń i okazało się, że szkody te są znacznie większe niż szacują je koła łowieckie.

Po pojawiających się informacjach o tym, że za pośrednictwem kukurydzy wirus ASF może się przenosić dalej, rolnicy zaczęli się obawiać, że nikt nie będzie chciał kukurydzy z terenów z ASF. Domagali się informacji od władz w regionie.

"Najczęstszą drogą szerzenia się wirusa jest bezpośredni kontakt zwierząt zdrowych i zakażonych, kontakt z produktami pochodzenia zwierzęcego zawierającymi wirus ASF (odpady kuchenne zawierające takie produkty, w tym produkty z dziczyzny) oraz przeniesienie mechaniczne wirusa na odzieży, obuwiu lub sprzęcie, przy świeżym zanieczyszczeniu materiałem zawierającym wirus ASF" - podaje Główny Lekarz Weterynarii.

Biorąc jednak pod uwagę teoretyczną możliwość przenoszenia wirusa w ziarnach zbóż, GIW zaleca rolnikom m.in. by pasza zebrana z terenów, gdzie wystąpił ASF była podawana zwierzętom po obróbce termicznej w temperaturze minimum 70 stopni C lub po 40 dniach od zbiorów.