Greenpeace z pola kukurydzy na Śląsku przeniósł się przed Ministerstwo Rolnictwa do Warszawy, aby znów nielegalnie zademonstrować próbę sił. Ministerstwo do tej pory nie prowadziło otwartej dyskusji z organizacją, więc aktywiści wymusili na Ministrze spotkanie, aby wyegzekwować deklarację wprowadzenia w Polsce zakazu dla GMO. Celu jednak nie osiągnęli, za to otrzymali prawdziwy wykład na temat prawa, które potwierdza legalność upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych w Polsce.

Sami działacze przyznają, że celu w zasadzie nie udało się osiągnąć, bo Wiceminister rolnictwa Marian Zalewski podkreślił, że rząd polski zakazu uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych nie wprowadzi, gdyż jest to sprzeczne z prawem Unii Europejskiej. Rząd polski natomiast – w przeciwieństwie do poprzedniego rządu – deklaruje pełne przestrzeganie prawa wspólnotowego.

Minister również postanowił wyedukować trochę demonstrujących „ekologów” na temat ram prawnych w jakich funkcjonujemy w Polsce. Jak czytamy w sprawozdaniu zamieszczonym na stronie internetowej ministerstwa: „W sprawie legalności upraw roślin genetycznie zmodyfikowanych w Polsce wiceminister M. Zalewski wyjaśnił, że zagadnienie to nie jest uregulowane obecnie żadną ustawą. Sprawa upraw roślin GMO i ich kontroli zostanie po raz pierwszy uregulowana również w ustawie „Prawo o organizmach genetycznie zmodyfikowanych” . Obowiązująca ustawa z dnia 22 czerwca 2001 r. o organizmach genetycznie zmodyfikowanych (tekst jednolity Dz. U. z 2007 r. Nr 36, poz. 233) nie nakłada obowiązku rejestracji upraw tej rośliny ani na Ministra Rolnictwa, ani na Ministra Środowiska.”

Warto podkreślić również to, że proces informacyjny wśród aktywistów rozpoczął już resort środowiska podczas jednego z posiedzeń senackiej komisji rolnictwa. W notatce urzędowej czytamy: „Zdaniem przedstawiciela Ministerstwa Środowiska, zamierzone uwalnianie GMO do środowiska nie należy utożsamiać z prowadzeniem komercyjnych upraw roślin transgenicznych. Uprawa roślin GM będących produktami genetycznie zmodyfikowanymi dopuszczonymi do obrotu z możliwością uprawy we Wspólnocie nie wymaga uzyskania zgody Ministra Środowiska ani innego organu krajowego”.

Jak jednak widać na nic zdaje się rzetelna informacja, bo tuż po wyjściu z budynku przedstawiciele organizacji wygłaszali dalej swoje racje o nielegalnych uprawach kukurydzy Bt MON 810 na polskich polach i groźbie więzienia, która sankcjonuje złamanie prawa w tym zakresie.

Greenpeace ponad prawem? Czy Greenpeace działa w Polsce na jakiś specjalnych zasadach i nie obowiązują go przepisy prawne jak „normalnych” obywateli? Zjawisko jest ciekawe, gdyż sam minister podkreślił, że spotkania muszą odbywać się z poszanowaniem prawa i zgodnie z procedurami obowiązującymi administrację rządową. Nie wyciągnięto jednak żadnych konsekwencji prawnych. Dlaczego straszy się rolników Policją i Prokuraturą, a za nielegalne niszczenie pól rolników, pomawianie ich o łamanie prawa czy też organizowanie pokazowych wspinaczek i rozwieszanie transparentów na budynkach rządowych aktywiści Greenpeace pozostają bezkarni?

Jest to już kolejna tego rodzaju akcja. Co ciekawe sami przywódcy Greenpeace przyznają, że ich działania są nielegalne (Jacek Winiarski w wywiadzie dla Rzeczpospolitej z 7.10.2009 r.). Czy polskie służby ścigania podejmą konkretne kroki prawne? Czy może powinno się zdelegalizować istnienie organizacji, która na każdym kroku oficjalnie łamie przepisy prawa?

Poczekamy zobaczymy.

Źródło: NAP Sp. z o. o.

Podobał się artykuł? Podziel się!