- Gratulujemy zwycięzcy. Mamy nadzieję, że zasady, sposób funkcjonowania koalicji się nie zmieni, że z nowym kierownictwem będzie się współpracowało równie dobrze jak ze starym - zadeklarował Graś, odnosząc się do wyboru Janusza Piechocińskiego na nowego szefa PSL.

Pytany, czy Piechociński zastąpi Pawlaka na stanowisku wicepremiera, Graś odparł: - Będziemy czekali na decyzję PSL w tej sprawie, nigdy nie narzucaliśmy PSL kandydatów na ministrów i wicepremiera.

- Na pewno dojdzie do rozmowy pana premiera z wicepremierem Pawlakiem, na pewno dojdzie w tym tygodniu do spotkań koalicyjnych. W trakcie tych rozmów zostaną pewnie wypracowane zasady funkcjonowania koalicji na następne lata, omówimy również warunki personalne - mówił.

Graś powiedział też, że historia pokazuje, iż nie sprawdza się układ, w którym lider partii koalicyjnej nie jest jednocześnie członkiem rządu.

- Taki układ rodzi problemy, rodzi pokusy - nie tylko tego mitycznego sterowania z drugiego siedzenia, ale budowania opozycji partyjnej wobec tego, co się dzieje w rządzie - argumentował rzecznik rządu.

Pytany o ewentualne renegocjowanie umowy koalicyjnej, Graś ocenił, że umowa koalicyjna "świetnie działa".

Zadeklarował ponadto, że przez 5 lat funkcjonowania koalicji PO-PSL prywatnie bardzo polubił Pawlaka. - Odkryłem, że pod tą maską cyborga jest bardzo ciepłym i sympatycznym człowiekiem. Bardzo dobrze przez te lata nam się współpracowało - zarówno, jeśli chodzi o rząd, jak i na szczeblu partyjnym. Natomiast decyzje będą oczywiście należały do naszego koalicyjnego partnera - powiedział polityk PO.

Przyznał też, że premier Donald Tusk był zaskoczony przegraną Pawlaka w wyborach w PSL. - Tak jak my wszyscy. Ale taka jest demokracja, tak wybrał nasz partner, będziemy z tym żyć - powiedział rzecznik rządu.

Na sobotnim kongresie Piechociński pokonał dotychczasowego szefa ludowców Waldemara Pawlaka - uznawanego przed zjazdem za faworyta w tym starciu - stosunkiem głosów 547 do 530. Po ogłoszeniu decyzji kongresu Pawlak zapowiedział odejście z rządu. Piechociński apeluje do niego, by tego nie robił. Sam nie chce wchodzić w skład Rady Ministrów.

Podobał się artykuł? Podziel się!