Ich głównymi postulatami są:
- podjęcie natychmiastowych działań, które wyeliminują zagrożenie związane ze stosowaniem neonikotynoidów, na jakie wystawione są owady zapylające,
- wsparcie dalszych badań nad przyczynami ich wymierania,
- wsparcie i promocję dobrych praktyk rolniczych mających korzystny wpływ na poprawę sytuacji pszczół i innych owadów zapylających,
- wsparcie działań i programów służących zwiększaniu bioróżnorodności pól uprawnych oraz tworzeniu odpowiednich siedlisk przyrodniczych przyjaznych owadom,
- promocję pszczelarstwa.

- Cieszymy się, że Greenpeace może dołączyć do pszczelarzy i wspomóc ich w staraniach o poprawę kondycji pszczół i innych owadów zapylających. Pomoc tych owadów przy zapylaniu jest nieoceniona dla procesu produkcji żywności. I nie chodzi tylko o miód. Jeśli by ich zabrakło, ceny żywności dramatycznie wzrosną, a produkty takie jak warzywa i owoce mogą stać się niedostępne dla wielu z nas. Oczywiście możemy przeżyć jedząc zboża, gdyż są one wiatropylne, ale czy naprawdę chcemy takiej diety? - mówi Katarzyna Jagiełło, koordynatorka kampanii „Zrównoważone Rolnictwo" w polskim Greenpeace.

- Celem konferencji było zwrócenie uwagi na problem wymierania pszczół i innych owadów zapylających występujący głównie w krajach o wysoko uprzemysłowionym rolnictwie, tj. Stanach Zjednoczonych, Chinach i krajach Unii Europejskiej. W USA co roku ginie 1/3 pszczół, w Chinach są miejsca gdzie nie ma ich już w ogóle. W Europie, w tym w Polsce ginie co roku 15-20 pszczół - podaje Greenpeace.

Po publikacji raportu Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) Komisja Europejska zaproponowała wycofanie z rynku na dwa lata trzech substancji czynnych z grupy neonikotynoidów. Następnie podczas głosowania w Brukseli na posiedzeniu Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt, większość krajów poparło ten zakaz, ale nie zgromadzono tzw. większości kwalifikowanej, niezbędnej do ich wprowadzenia. Następne głosowanie w tej sprawie odbędzie się 29 kwietnia.

- Wierzymy, że tym razem politycy nie ugną się pod presją koncernów agrochemicznych produkujących te pestycydy i zakaz zostanie przegłosowany. Liczymy również na to, że przedstawiciele naszego kraju zagłosują za zakazem, tak jak zrobili to w marcu. To zbyt ważna kwestia dla nas wszystkich, by móc pozwolić sobie na jakąkolwiek zwłokę - dodaje Jagiełło.

Podobał się artykuł? Podziel się!