Sprawę wykryli policjanci kieleckiego Centralnego Biura Śledczego.

Jak powiedział Andrzej Baran z biura prasowego świętokrzyskiej policji, podejrzani najpierw fałszowali dokumentację i historię pochodzenia kradzionych urządzeń.

- Maszyny przewożono potem do Polski, gdzie - na podstawie sfałszowanej dokumentacji - były legalizowane i rejestrowane. Urządzenia trafiały do nabywców mieszkających w województwach: lubelskim, świętokrzyskim i małopolskim - dodał policjant.

Starszy z mężczyzn jest podejrzany o fałszowanie dokumentacji, legalizowanie i wprowadzanie do obrotu kradzionego sprzętu. Drugi z podejrzanych, według śledczych, odpowiadał m. in. za organizowanie transportu i sprzedaż maszyn.

Policjanci CBŚ przeszukali posesje, z których korzystali podejrzani. Znaleźli tam pięć ciągników, których wartość wyceniono wstępnie na 300 tys. zł. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono także cztery samochody należące do podejrzanych - w tym dwa mercedesy - i specjalny pojazd ciężarowy do transportu maszyn oraz ok. ośmiu tys. euro.

Sprawę bada Prokuratura Rejonowa w Lubartowie (woj. lubelskie). Po przedstawieniu podejrzanym zarzutów, prokurator zastosował wobec nich policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe. Za paserstwo grozi im do pięciu lat więzienia.

Mężczyźni zostali zatrzymani przez policję w ubiegłym tygodniu. Śledczy poinformowali o sprawie dopiero teraz ze względu na procedurę zabezpieczania mienia, które mogło pochodzić z przestępstwa.

Policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.