Happening zorganizowały organizacje ekologiczne: Stowarzyszenie "Polska Wolna od GMO", Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi, Koalicji Polska Wolna od GMO. Był to kolejny protest, zwracający uwagę społeczeństwa na niebezpieczeństwo upraw i żywności genetycznie modyfikowanej - powiedziała Anna Szmelcer z Koalicji Polska Wolna od GMO.

Według Szmelcer, rośliny i żywność transgeniczna nie zostały dotychczas w dostatecznym stopniu przebadane. Nie znany jest więc do końca ich wpływ na organizm ludzki. Rośliny GMO charakteryzują się dwoma cechami - są albo odporne na środek chwastobójczy - Randap lub też sama roślina wytwarza toksyczny pestycyd. Oznacza to, że rośliny GMO zawierają ogromną ilość rakotwórczych związków - mówiła Szmelcer w imieniu organizacji ekologicznych.

Jak zauważyła Jadwiga Łopata, minister rolnictwa Marek Sawicki i minister środowiska Andrzej Kraszewski głośno ogłaszają swoje zamiary wywarcia presji w celu wprowadzenia ogólnoeuropejskiego zakazu GMO, natomiast żaden z nich jednak nie powiedział, co zrobią w tej sprawie w Polsce, chociaż to właśnie oni mogą natychmiast wprowadzić zakaz takich upraw, wydając odpowiednie rozporządzenia.

- Domagamy się od ministrów natychmiastowego wydania rozporządzeń w sprawie pełnego zakazu wprowadzania do obrotu, sprowadzania na własny użytek i wysiewu kukurydzy MON 810 oraz w sprawie pełnego zakazu wprowadzenia do obrotu, sprowadzania na własny użytek i sadzenia ziemniaków Amflora - powiedziała Łopata. Są to dwie uprawy, które zostały dopuszczone do uprawy na terenie UE.

Zdaniem rolniczki Edyty Jaroszewskiej-Nowak, jest przyzwolenie polskiego rządu na wprowadzenia upraw GMO. Dzieje się to na skutek wadliwej interpretacji ustawy z 2001 r. o GMO. Ten projekt, który trafił do "zamrażarki" sejmowej nie jest obowiązującym aktem. Oznacza to, że nadal obowiązują przepisy, które mówią, że każda uprawa roślin transgenicznych wymaga zgody ministra środowiska.

Sejm w lipcu br. uchwalił ustawę o nasiennictwie, zawiera ona przepis dotyczący możliwości rejestracji odmian transgenicznych, co wzbudziło dużo kontrowersji wśród ekologów. Pod koniec sierpnia prezydent Bronisław Komorowski zawetował ustawę, nazywając ją bublem prawnym. Dokument trafił ponownie do Sejmu, który miał zdecydować, czy przyjmuje weto. Głosowanie w minionej kadencji jednak nie odbyło się, co oznacza, że lipcowa ustawa o nasiennictwie nie wejdzie w życie.

Według ekologów, 70 proc. Polaków nie chce upraw GMO, żywności z nich, a także stosowania pasz genetycznie modyfikowanych. W UE takie uprawy znajdują się na zaledwie 0,02 proc. powierzchni rolnej. Dziewięć krajów UE wprowadziło już zakaz takich upraw w swoich krajach.