Mazurska policja poinformowała w tym tygodniu o mieszkańcu Węgorzewa, który podczas prac polowych znalazł aż pięć niewybuchów o długości 30 cm, z czasów drugiej wojny światowej.  Pirotechnik ocenił, że jest to to amunicja artyleryjska pochodząca prawdopodobnie z czasów II wojny światowej. Funkcjonariusze zabezpieczyli miejsce niewybuchów i powiadomili saperów z jednostki wojskowej w Giżycku.

- Nasze patrole rozminowania działają praktycznie codziennie – powiedział ppłk Szczepan Głuszczak, rzecznik  prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Codziennie mamy do kilkunastu interwencji.

Policja uczula, żeby nie lekceważyć zardzewiałych pocisków, które są wciąż groźne – wojskowe materiały wybuchowe są odporne na działanie warunków atmosferycznych i niezależnie od daty produkcji zachowują swoje właściwości wybuchowe.

Nie wrzucać do stawu

Co ma zrobić rolnik, gdy znajdzie coś, co z wyglądu przypomina niewybuchy? Policjanci ostrzegają, że niewybuchów absolutnie nie wolno dotykać, podnosić, odkopywać, przenosić, Zamiast wrzucać niewypały do ognia, stawów, jezior albo rowów – co może się skończyć eksplozją – należy zadzwonić po policję lub inne służby.   

Ile niewypałów co roku znajdują rolnicy – tego niestety nie wiadomo, wojsko w statystykach nie wyszczególnia terenów rolnych, tylko rodzaje pocisków i miejscowości. 

Najwięcej niewypałów i materiałów niebezpiecznych znajdowanych jest na wiosnę, gdy ruszają prace związane z budownictwem czy pracami na roli. Niemniej – stare materiały wybuchowe znajdowane są cały rok, na przykład podczas planowego rozminowywania. Wojsko sukcesywnie oczyszcza tereny, na których podczas II WŚ stacjonowały oddziały artylerii, tam często w ziemi znajdowane są pociski moździeżowe.  

Czasem są badania interwencyjne, gdy rolnik znalazł coś na polu albo ktoś znalazł granat w lesie, czy wreszcie - „domorosły poszukiwacz skarbów coś odgrzebał”. Pociski znajdują też płetwonurkowie – świeży przykład pojawił się dziś w nocy, gdy saperzy z 43 Batalionu Saperów z Rozewia wraz z Grupą Nurków Minerów z 13 Dywizjonu Trałowców wydobyli Panzerfaust oraz pociski artyleryjskie, które zalegały na głębokości 2 metrów przy... molo w Gdyni.

W Polsce wciąż prawdopodobnie zagrażają setki tysięcy niewybuchów. Tylko w ubiegłym roku patrole rozminowania zniszczyły tysiąc bomb lotniczych, ponad 5,6 tysiąca granatów moździerzowych, 2,3 tys. granatów ręcznych, przeszło 2,5 tysiąca min, 17 tysięcy pocisków artyleryjskich, kilkaset pocisków rakietowych, pocisków do granatnika. Znalazła się nawet bomba głębinowa i ponad 220 tysięcy sztuk amunicji strzeleckiej.   

Podobał się artykuł? Podziel się!