Jego zdaniem w Polsce na razie nie widać efektu drugiej rundy, ponieważ występuje pozytywne zjawisko wzrostu aktywności zawodowej ludności, co hamuje wzrost płac.

- (...) Notowany w ostatnim okresie wzrost inflacji to przede wszystkim efekt gwałtownego wzrostu cen żywności i cen ropy na rynkach światowych. To są zjawiska, na które bank centralny nie ma wpływu. Z tego powodu porównywalne wzrosty inflacji notowały też inne kraje Unii Europejskiej - powiedział Brzoza-Brzezina w rozmowie z portalem Obserwatorfinansowy.pl, którego właścicielem jest Narodowy Bank Polski.

Brzoza-Brzezina pytany, czy te czynniki, które pchały ceny do góry w ostatnich miesiącach, będą windowały inflację także w najbliższych latach, odpowiedział:

- Niekoniecznie. Nawet, jeśli ceny żywności i paliw utrzymywałyby się nadal na wysokim poziomie, to ich wpływ na wskaźnik inflacji powinien wygasać. Ważnym zadaniem NBP jest jednak obserwowanie, czy podwyższony ostatnio wskaźnik inflacji nie skutkuje wyższym wzrostem wynagrodzeń. Gdyby tak było mielibyśmy tzw. efekt drugiej rundy.

- Na razie tego nie obserwujemy, mamy, bowiem w Polsce do czynienia z pozytywnym zjawiskiem, jakim jest wzrost aktywności zawodowej ludności, co hamuje wzrost płac. Niemniej, należy pamiętać, że jest to czynnik jednorazowy i za jakiś czas przestanie działać. Dlatego - moim zdaniem - będzie konieczne dalsze dostosowanie polityki pieniężnej - powiedział Brzoza-Brzezina.

Podobał się artykuł? Podziel się!