PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Ile wilków mieszka w lesie? Ile cieląt zjedzą jeszcze?

Ile wilków mieszka w lesie? Ile cieląt zjedzą jeszcze? Fot. Shutterstock

Autor: Grzegorz Tomczyk

Dodano: 30-12-2018 07:39

Z ideą ochrony zagrożonych wyginięciem gatunków zwierząt trudno w ogóle polemizować. Cóż jednak począć, gdy te zwierzęta niszczą dorobek ludzkiej pracy, pozbawiają rodziny źródeł utrzymania, a w dodatku zagrażają ludziom? Czy państwo nadal winno chronić drapieżniki czy raczej zająć się ochroną swoich obywateli? Takie pytania stawiają nam rolnicy, których stada dziesiątkują wilki. Nie, nie w Bieszczadach, ale na Mazurach...



Dawid Bernatowicz gospodaruje na 100 ha użytków i utrzymuje stado ok. 120 sztuk bydła - mlecznego i opasowego. Jest dostawcą mleka do OSM Giżycko, ale zaczyna się zastanawiać, czy dobrze zrobił, stawiając na hodowlę bydła. Dochodzi bowiem do wniosku, iż przegra wreszcie z wilkami, które bezkarnie zjadają jego zwierzęta. Interesów wilków chroni prawo, o jego interesy nikt nie kwapi się zadbać.

W BIAŁY DZIEŃ...

Wystarczyło kilkadziesiąt minut, by wataha wilków podeszła pod zabudowania Dawida Bernatowicza we wsi Białe Jeziorki, w gminie Dubeninki (woj. warmińsko-mazurskie) i niemal całkowicie pożarła jałówkę. Rolnik z powiatu gołdapskiego stracił w ten sposób już 6. sztukę bydła w ciągu niespełna 3 miesięcy. Nie zdarzyło się to z dala od ludzkich siedzib ani w nocy. Do zdarzenia doszło pod koniec października, rankiem, 30 m za stodołą i w pobliżu ruchliwej drogi.

- Wypędziliśmy jałówki na pastwisko i poszliśmy zjeść śniadanie. Gdy usłyszeliśmy hałas i wybiegliśmy z domu, z jałówki niewiele już zostało - opowiada młody rolnik Dawid Bernatowicz. - To już kolejna sztuka, którą zabiły nam wilki. W sierpniu straciliśmy 4 jałówki, we wrześniu jedną i w październiku kolejną - wylicza.

Rolnik szacuje swoje straty łącznie na minimum 35 tys. zł, ale jak mówi - tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale o straty, których żadne odszkodowanie pokryć nie może.

- Wszystko to były hodowlane jałówki, HF-y przeznaczone na remont stada krów mlecznych i charolaise, z których chcieliśmy budować stado mięsne - skarży się hodowca. - Hodowaliśmy te jałówki od małego, nachodziliśmy się przy nich, by mieć w przyszłości pożytek. Tego czasu i tej pracy nikt nam nie zwróci. Co chwila wracamy do punktu wyjścia i musimy pracę zaczynać od początku. Jak w takich warunkach w ogóle funkcjonować?

- Na szacowanie strat czekać każą nam tymczasem po dwa miesiące, a pieniądze dostaniemy może na koniec roku, o ile w ogóle dostaniemy - ubolewa gospodarz. - A przecież ja nie mogę zawieszać hodowli, czekając na jałmużnę od państwa. Nie może być tak, że moje zwierzęta są traktowane jak darmowa karma dla wilków.

- Wszyscy wokół powiedzą, że wilków mamy zatrzęsienie, grasują tu watahy liczące ponad 20 sztuk. W poszukiwaniu łatwego łupu podchodzą coraz bliżej gospodarstw i coraz mniej boją się ludzi. Niedawno zagryzły dwa psy w okolicy - mówi poszkodowany rolnik. - Sąsiedzi boją się już wychodzić z domów po zmroku. Rolnicy obawiają się, że jak przyjdzie zima, to drapieżniki zaczną się wdzierać do obór, chlewni czy kurników. Skoro za dnia nie boją się podchodzić pod domy, to chyba mamy problem? A my zgodnie z prawem nie możemy ich nawet straszyć!

Obawy o zdrowie i życie zwierząt gospodarskich oraz rolników to jednak tylko jedna strona medalu. Kwestia ma również wymiar ekonomiczny.

- Susza sprawiła, że wszyscy hodowcy zwierząt narzekają dziś na brak paszy. Pogoda umożliwia wciąż wypas bydła, ale jak tu wypasać krowy, gdy zjadają je wilki? - pyta rozgoryczony rolnik.

- Tymczasem według urzędników z ochrony środowiska wilków wciąż jest mało i nie stanowią żadnego zagrożenia - twierdzi nasz rozmówca. - Zgłoszenia o zagryzieniu bydła traktują z niedowierzaniem, bo uważają, że problem dotyczy co najwyżej owiec. Rolnicy wiele razy domagali się przeprowadzenia odstrzałów, bo naszym zdaniem populacja tych zwierząt zbyt się rozrosła, a w naturalnych warunkach nie mają one wrogów. RDOŚ nie chce jednak o strzelaniu do wilków słyszeć, nawet ze zgodą na celowe płoszenie jest kłopot. Obiecują fladry, obiecują elektryczne pastuchy, ale ich nie dają. Prosimy o psy stróżujące, ale żadnej odpowiedzi. Nie możemy się nawet dowiedzieć, czy te wilki ktoś liczy i ile ich jest. Za chwilę będziemy żyć jak w średniowieczu, kiedy wygłodniałe watahy wilków napadały na podróżnych na drogach - uważa nasz rozmówca.

DANE Z NIEBA WZIĘTE?

Przykład Dawida Bernatowicza wcale nie jest odosobniony. Wybraliśmy go, bo dobrze obrazuje skalę problemu. Ochronę drapieżników coraz trudniej pogodzić z ochroną interesów mieszkańców terenów, które zamieszkują dzikie zwierzęta. Rolnicy, którzy dzwonią do naszej redakcji, uważają, że państwo zupełnie straciło kontrolę nad swoimi "podopiecznymi". Na prośbę tych rolników postanowiliśmy zgłębić temat i zdobyć informacje, których nie uzyskali nasi rozmówcy. Zapytania w tej sprawie przesłaliśmy zarówno do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, jak i RDOŚ w Olsztynie oraz do Dyrekcji Lasów Państwowych. Korespondencja ta może wprawić w osłupienie...

Zapytaliśmy np., ile wilków może obecnie zamieszkiwać lasy w województwie warmińsko-mazurskim, kiedy po raz ostatni ktoś je policzył i o ile wzrosła populacja tych drapieżników w ciągu ostatnich 3 lat.

Rzecznik Lasów Państwowych Krzysztof Trębski odpowiada krótko: "Nie Lasy Państwowe, lecz służby ochrony środowiska są odpowiedzialne za realizację polityki w zakresie ochrony przyrody, w tym kontrolę wykonywania ochrony objętych nią gatunków roślin i zwierząt, oraz monitorowanie liczebności chronionych populacji, wydawanie zezwoleń na odstępstwa od przepisów o ochronie gatunkowej, w tym zezwoleń na odstrzały wskazanych osobników gatunków chronionych etc.".

Jasno więc z tej odpowiedzi wynika, iż LP danymi nt. liczebności populacji wilka nie dysponują, bo badania takie nie leżą w ich kompetencjach.

RDOŚ w Olsztynie również przyznaje, że nie prowadzi inwentaryzacji wilków w województwie warmińsko-mazurskim, ale twierdzi, iż: "Ostatnie liczenie wilków odbyło się w 2015 r., w części nadleśnictw położonych w granicach administrowanych przez Regionalne Dyrekcje Lasów Państwowych w Olsztynie i Białymstoku. Obecnie populacja wilka na Warmii i Mazurach szacowana jest na 130 osobników".

Co na to Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska? W jej odpowiedzi czytamy:

"Szacuje się, że na terenie województwa warmińsko-mazurskiego w 2017 r. żyło 130 osobników wilka (dane na podstawie informacji uzyskanych od Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Olsztynie). Obecnie w Polsce nie prowadzi się regularnej inwentaryzacji wilka w całym obszarze jego występowania. Wartości przekazywane corocznie do GUS są szacowane na podstawie informacji udzielanych poszczególnym regionalnym dyrektorom ochrony środowiska przez nadleśnictwa i parki narodowe. Należy jednocześnie zauważyć, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska realizuje projekt POIS.02.04.00-00-0040/16 pn.: "Pilotażowy monitoring wilka i rysia realizowany w ramach Państwowego Monitoringu Środowiska", którego celem będzie m.in. ocena stanu populacji, jednak wyniki będą dostępne dopiero po zakończeniu ww. projektu, tj. po 2020 r.".

Trudno oprzeć się wrażeniu, że skoro RDOŚ opiera się na danych od leśników, którzy wilków nie liczą, bo nie mają takiego obowiązku, to Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska dysponuje jedynie danymi "z nieba wziętymi". Przy dużej dozie dobrej woli stwierdzić zaś możemy, że dane te są nieaktualne i niepełne, skoro faktycznie zebrano je tylko z dwóch nadleśnictw i to w 2015 r.

Więcej światła na sprawę rzucają bardziej wyczerpujące dane przekazane przez RDOŚ w Olsztynie, a dotyczące szkód wyrządzonych przez wilki. Okazuje się, że w 2017 r. wilki zagryzły w województwie 64 owce, 41 sztuk bydła, 2 kozy, 1 konia i łącznie ponad 20 sztuk hodowlanych danieli, muflonów, jeleni, łosi. Do 30 października 2018 r. hodowcy zgłosili natomiast straty aż 216 sztuk owiec, 106 sztuk bydła, 15 kóz i 67 innych hodowanych zwierząt, w tym psa. W przypadku owiec straty rolników wzrosły więc niemal 3,5-krotnie, w przypadku bydła ponad 2,5-krotnie!

NIE WSZĘDZIE POSTĘP...

Nie trzeba być chyba naukowcem, by dojść do wniosku, że skoro w 2015 r. wilków tylko w dwóch nadleśnictwach "domyślono się" 130 sztuk, to nie nękana przez nikogo populacja, która w dodatku nie doświadczyła srogich zim, jeszcze się rozmnożyła. A skoro straty rolników wzrosły rok do roku średnio trzykrotnie, to wniosek nasuwa się sam...

Do myślenia dają też liczby dotyczące wypłaconych odszkodowań, które wcale w tym samym postępie nie rosną.

Z przekazanych przez RDOŚ danych wynika, że w ub.r. zgłoszono 53 szkody w gospodarstwach, w tym roku już 119. Podczas gdy w 2017 r. wypłacono z tego tytułu 104 tys. zł, w tym jak dotąd jedynie... 158 tys. zł.

Zapytaliśmy również RDOŚ, jakie działania już zostały podjęte, by pomóc rolnikom zagrożonym przez wilki. W odpowiedzi czytamy: "Obecnie realizujemy projekt, którego celem jest minimalizacja szkód wyrządzanych między innymi przez wilki. W tym roku, w ramach realizowanego projektu, przekazujemy właścicielom zwierząt gospodarskich prawie 50 tys. metrów bieżących fladr. Fladry będą przekazywane bezpłatnie tym gospodarzom, którzy notują największe straty w pogłowiu. Na właścicielu zwierząt będzie natomiast spoczywał obowiązek ich montażu wokół pastwiska i dalszej konserwacji. W ramach tego projektu, który potrwa do 2021 r., przekażemy łącznie prawie 149 tys. metrów bieżących fladr. Dodatkowo zostaną przez nas kupione i bezpłatnie przekazane siatki ogrodzeniowe i leśne, 75 zestawów pastucha elektrycznego. Hodowcy owiec, u których notowano szkody wyrządzane przez wilki, otrzymają psy pasterskie rasy owczarek podhalański. Projekt zakłada zakup 15 psów. Poza projektem nie mamy natomiast możliwości dofinansowania zakupu psów pasterskich wszystkim zainteresowanym".

BEZ ZBĘDNEJ ZWŁOKI

Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska spytaliśmy o możliwości odstrzału wilków czy celowego płoszenia.

"Zabicie osobnika należącego do tego gatunku może nastąpić wyłącznie na podstawie indywidualnego zezwolenia wydanego na wniosek osoby zainteresowanej uzyskaniem takiej decyzji. Należy przy tym podkreślić, że zezwolenie takie może być wydawane w przypadku braku rozwiązań alternatywnych, jeżeli wnioskowane działania nie są szkodliwe dla zachowania we właściwym stanie ochrony gatunków chronionych oraz przy spełnieniu jednej z przesłanek indywidualnych, jak na przykład ograniczenie poważnych szkód w mieniu czy zapewnienie zdrowia i bezpieczeństwa powszechnego. Liczba wydanych zezwoleń jest zatem uzależniona od wpływających wniosków, na co organ wydający zezwolenia nie ma wpływu. Organ nie ma również wpływu na stopień realizacji wydanych przez siebie zezwoleń. W 2016 r. w skali kraju wydano 3 zezwolenia na umyślne zabijanie łącznie do 5 osobników wilka. W 2017 r. wydane zostały 2 zezwolenia na odstępstwo od zakazu umyślnego zabijania łącznie do 4 osobników tego gatunku. Do 9 listopada br. wydano 9 zezwoleń na odstępstwo od zakazu umyślnego zabijania łącznie 27 osobników (z czego 3 zezwolenia dotyczyły eutanazji 17 osobników hybryd wilka z psem). Ostatnie zezwolenie na odstępstwo od zakazu umyślnego zabijania osobników wilka zostało wydane w dniu 5 kwietnia 2018 r. dla Wójta Gminy Dubeninki. Decyzja ta dotyczyła zabicia 1 wilka w miejscowości Rogajny w celu poprawy bezpieczeństwa publicznego" - odpowiada GDOŚ. W przypadku zaś płoszenia drapieżników: "Zezwolenia na odstępstwo od zakazu umyślnego płoszenia wilków wydawane są przez właściwych miejscowo regionalnych dyrektorów ochrony środowiska. Sprawy są rozpatrywane bez zbędnej zwłoki, jednak nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowane - nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania. Należy przy tym podkreślić, że kompletność wniosku ma bezpośrednie przełożenie na czas, w którym możliwe jest wydanie stosownego zezwolenia - niekompletność wniosku wpływa na wydłużenie postępowania".

RDOŚ w Olsztynie zapewnia tymczasem, że szkody powodowane przez wilki szacuje w przepisowym czasie: "Czas szacowania szkody uzależniony jest jednak od kompletności wniosku złożonego przez wnioskodawcę. Wnioski niespełniające wymagań wskazanych w rozporządzeniu Ministra Środowiska w sprawie szacowania szkód poczynionych przez gatunki chronione nie są rozpatrywane. Wypłata odszkodowania następuje najszybciej jak to możliwe, po uruchomienie środków z rezerwy celowej budżetu państwa".

Wygląda więc na to, że sformułowanie "najszybciej jak to możliwe" urzędnicy i rolnicy interpretują nieco inaczej...

Artykuł ukazał się w grudniowym wydaniu miesięcznika "Farmer"

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (36)

  • C#@12yt 2019-01-02 16:19:44
    Do redakcji Farmera. Czy uważacie za słuszne publikowanie obraźliwych komentarzy na waszym forum ? Przykład - ostatni komentarz "Grażyna". To publiczne forum i nie może być w przestrzeni publicznej miejsca na takie "wyczyny". Jeszcze jeden taki komentarz i zgłoszę IP pani /a/ "Grażyna do Policji celem ustalenia adresu i nazwiska oraz podam do Sądu celem publicznego przeproszenia za wyzwiska i wpłaty pokaźnej kwoty na cele społeczne np hospicjum lub chore dzieci. Jestem członkiem PZŁ i nie pozwolę się obrażać przez ludzi nie mających pojęcia ignorantów.
  • Grażyna 2019-01-02 15:58:40
    Coś musiał Pan Dawid podpaść tym wilkom , skoro tylko jego stado, tak drogocenne sobie upatrzyły. Żadne inne , tylko jego. Ściemniać to można, ale żeby aż tak, to trzeba być panem Dawidem, albo głupim suwerenem który w każde kłamstwo uwierzy. Kolejne lobbowanie bandytów z dubeltówką z PZŁ.
  • Rafał 2018-12-31 09:21:35
    Nie trzeba używać prymitywnych metod, wystarczy pastuch elektryczny, fladry i inne ogrodzenia. No i niech myśliwi podczas ustalania dstrzału jeleni i dzikow biorą pod uwagę obecność wilków w łowisku , wilki muszą coś jeść.
  • Yakuza 2018-12-30 23:53:36
    U mnie w okolicy sarny, jelenie, daniele czyniły ogromne szkody w uprawach. Teraz gdy pojawiły się wilki, jest ich znaczniej mniej i nie wyrządzają już takich szkód. Hodowli bydła czy owiec nie ma, więc wilki nie stanowią zagrożenia. Rozumiem jednak i współczuję tym rolnikom których praca idzie na marne i muszą patrzeć na rozszarpane zwierzęta.
  • Rollo29 2018-12-30 21:22:32
    Dajcie te wilki w okolice Łodzi ,tu jest klęska ekologiczna z nadmiaru dzików saren bobrów .
    • Ech.. 2019-01-01 14:47:06
      Spokojnie. Zaraz przyjdzie ASF i dziki wybije. O bobry złoży się podanie o odszkodowanie do państwa i będzie odszkodowanie. A wilkami się ekolodzy zajmą. Już jest zbiórka na wirtualną adopcje , więc i wilki z głodu nie zdechną.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 52.91.221.160
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.