Szmulewicz na poniedziałkowej konferencji prasowej zaapelował także do konsumentów, żeby ze względu na trudny rok dla polskiej gospodarki żywnościowej, wybierali rodzime produkty, bo - jak argumentował - to pozwoli na przetrwanie "wojny gospodarczej", jaką wywołała Rosja. Jego zdaniem "całe społeczeństwo musi się zmobilizować, żeby pomóc grupie, która najbardziej na tym cierpi - rolnikom i przetwórcom rolno spożywczym". Np. można ograniczyć jedzenie owoców cytrusowych czy niektóry wędlin czy serów - proponował.

Dotychczas największe straty przez embargo ponieśli producenci papryki, kapusty pekińskiej, śliwek czy gruszek, bowiem te produkty wysyłane były do Rosji bez przetworzenia, a trudno jest je przechować. Kolejny cios dotknie producentów jabłek; na rosyjski rynek trafiało ok. 45 proc. produkcji tych owoców. Zdaniem szefa Izb problem nasili się w kolejnych miesiącach, bowiem zbiory jabłek dopiero się zaczęły.

Jak wskazywał, trzeba zarazem pamiętać, że głównym odbiorcą polskich warzyw i owoców jest rynek krajowy. Sprzedawane jest na nim ok. 90 proc. produkcji i to od niego w dużej mierze będzie zależy kondycja finansowa rolników. Szmulewicz prosił zatem, aby sieci handlowe i inne tego typu placówki nie wykorzystywały kłopotów rolników i nie zaniżały cen. Dotyczy to m.in. produktów mleczarskich.

Polska była dużym eksporterem produktów mleczarskich do Rosji, z czego 70 proc. stanowiły sery.

W związku z embargiem pogorszyła się sytuacja procentów mleka, otrzymują oni mniej pieniędzy za surowiec. Dodatkowo wielu dostawców mleka w październiku będzie musiało zapłacić karę za przekroczenie kwoty produkcji mleka w sezonie 2013/2014. Kara sięga ok. 30 gr. za każdy litr ponad limit - tłumaczył Szmulewicz.

Przypomniał, że od kwietnia 2015 nie będzie już w Unii limitowania produkcji mleka, w związku z tym niektórzy hodowcy bydła mlecznego już obecnie zwiększają produkcję. Oznacza to, że część z nich będzie musiała zapłacić jeszcze większą karę niż w tym roku. Przełoży się to na spadek opłacalności produkcji mleka - argumentował prezes Izb Rolniczych. Dodał, że z jego rozeznania wynika, że na razie nie ma zgody KE na zniesienie kar za nadprodukcję w sezonie 2014/2015.

Kolejnym problemem jest choroba afrykańskiego pomoru świń i zakaz eksportu wieprzowiny do Rosji, ale także wielu krajów poza UE. Przekłada się to na problemy ze zbytem produktów mięsnych i grozi ograniczeniem hodowli świń - wyliczał.