Jak dowiadujemy się w rozmowie z Głównym Lekarzem Weterynarii, kilka lat temu w sprawie tego podmiotu prowadzącego skup i transport zwierząt z powiatu brodnickiego województwo kujawsko-pomorskie toczyło się już postępowanie karne. W 2009 r. zakończyło się wyrokiem zakazującym prowadzenia takiej działalności. Firma jednak została przerejestrowana na żonę właściciela i dalej kontynuowała skup i transport zwierząt. – Od tamtej pory można powiedzieć, że były pewne trudności, aby zdobyć wszystkie informacje na temat działalności tej firmy. W dokumentach nie było żadnych nieścisłości, które mogłyby wskazywać na działania niezgodne z prawem. Jednakże współpracując z policją doprowadziliśmy do zatrzymania przewoźnika na gorącym uczynku – mówi dr Związek.

W ostatnim czasie do łódzkiej prokuratury trafiły też dwa zawiadomienia Powiatowego Lekarza Weterynarii z Rawy Mazowieckiej o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez lekarzy sprawujących nadzór nad ubojnią. Według prokuratury dotyczą one dwóch lekarzy, którzy zostali wyznaczeni do sprawowania nadzoru nad ubojem zwierząt rzeźnych, w tym badania przed i po uboju, oceny mięsa oraz nadzoru nad przestrzeganiem przepisów o ochronie zwierząt w trakcie uboju i wyładunku w zakładzie prowadzonym przez podejrzanego.

- Dwaj prywatnie praktykujący lekarze weterynarii, którzy działali w imieniu Inspekcji, zostali aktualnie zawieszeni w swoich obowiązkach. Tutaj już prokuratura będzie prowadzić śledztwo w sprawie ewentualnych naruszeń. Sprawa została też zgłoszona do Izby Lekarsko - Weterynaryjnej. Jedynie zebranie odpowiednich dowodów pozwoli na  wszczęcie postępowania i postawienia tym osobom zarzutów – mówi dr Janusz Związek.

Na razie wiadomo, że ostatni wątpliwy transport bydła do ubojni w okolicy Białej Rawskiej to nie był jednorazowy przypadek. Świadkowie wskazują, że transporty do ubojni przyjeżdżały „o dziwnych godzinach” – trzeciej, czwartej w nocy. Według dr Związka jeżeli te informacje są prawdziwe to rzucają poważne podejrzenie na ubojnię, że takie przypadki mogły zdarzać się częściej w tym zakładzie.

Ważne jest, że ta sytuacja potwierdza, iż w praktyce istnieje handel prosto z gospodarstwa zwierzętami pourazowymi.  – Wiedzę na ten temat mamy już od wielu lat, bo przeglądamy prasę. W miarę możliwości kontrolujemy i likwidujemy takie przypadki. Tutaj niestety nie mamy możliwości prowokacji jak np. policja, czy media, co również ogranicza wyłapywanie takich przypadków – dodaje dr Związek.